Z okazji Wielkanocy… pora sobie gdzieś pojeździć :) Przecież wiadomo, że każdy powód jest dobry, żeby wskoczyć w autobus i ruszyć się zobaczyć coś nowego. A o nowe zachwycające miejsca w Turcji przecież nietrudno… Zmobilizowałam się tym bardziej, że moje „bezrobocie” już w maju się kończy – jest to więc najlepsza okazja by wykorzystać wolny czas. Kiedy zacznie się praca, nie będzie mowy o żadnych dalszych indywidualnych wyprawach…

Podczas gdy, jak podejrzewam, niektórzy pucowali okna, gotowali i malowali jajka, ja studiowałam mapy i przewodniki, a przede wszystkim rozkłady jazdy autobusów, by w końcu ustalić sobie orientacyjny plan na następnych kilka dni.
Jedno jest pewne: zaczynam od Ankary, z racji że w stolicy nigdy jeszcze nie byłam (wstyd!). Spędzę tam całą jutrzejszą Niedzielę Wielkanocną, która jak mniemam upłynie pod hasłem wszechobecnego Ataturka :) A potem… na północ, nad Morze Czarne. A jeszcze potem… „do środka” Turcji, czyli do Kapadocji, którą mam wielką ochotę zobaczyć od tej „pozasezonowej” strony.
Po powrocie oczywiście zdam szczegółową relację, także pod kątem samotnego podróżowania w wydaniu damskim. Dawno już nie byłam sama w trasie, ostatnio w Stambule… kiedy to było? Trzy lata temu?

Życzcie mi szerokiej drogi, wygodnych siedzeń w niezatłoczonych autobusach i dobrej pogody.
A ja Wam – z okazji Wielkanocy – przyjemnego, rodzinnego świętowania no i oczywiście zdrowia! Bo ono jest najważniejsze :)

PS. Gdyby ktoś z czytelników bloga mieszkających np. w Ankarze miał ochotę spotkać się jutro na małą świąteczną pogawędkę lub/i herbatkę, proszę o info na e-maila! Obiecuję że sprawdzę pocztę jutro w okolicach południa.