Chciałam oświadczyć, że czegoś takiego dawno nie było. W Polsce i okolicach stopni 21, ludzie piknikują i chodzą w krótkich rękawkach, co możemy nawet zobaczyć w tureckich wiadomościach. A w Alanyi ledwo 15, słońce jest, ale taki ayaz panuje (czyli mróz jakby, chłód), a na górach jeszcze śnieg się zatrzymał. Siedzę w domu z nałożonym na głowę kapturem od dresu i chucham w dłonie, palce u stóp mam również zmarznięte, a pracować trzeba. Piszę o tym w pełni świadomie, próbując zatrzymać chwilę, jak to się pięknie mówi, bo przecież taki stan nie potrwa długo, prawda? :) W Polsce „w marcu jak w garncu, kwiecień-plecień…”, a na Riwierze już niedługo i będzie naprawdę upalnie w pełnym tego słowa znaczeniu. Cieszcie się więc Waszym pięknym ciepłym weekendem, ja będę się starać cieszyć alanijskim wiosennym ayazem!

A z racji że pogoda lekka i wiosenna, można sobie na obiad zaserwować a nawet i kolację lekkie ale smakowite i aromatyczne danie. Przepis który zamieszczę dziś zawiera składnik, w który niektórzy z Was się pewnie zaopatrzyli poprzednim razem, czyli… soczewicę :) Przy dzisiejszym przepisie będzie można ją wykończyć, i to naprawdę oblizując palce.

Nadeszła bowiem pora na ZUPĘ Z SOCZEWICY, czyli mercimek çorbası. Danie, które uwielbiam i konsumować mogę o każdej porze dnia i nocy. Jak pisałam dawno temu, za górami i lasami, zupy tureckie mają konsystencję głównie kremową, ale wbrew pozorom są naprawdę syte. Idealnie smakują bo szalonej imprezie, spożywane nad ranem. Zajadam się nimi w domu, ale także podróżując – czasami w nieznanym miejscu nie chciałoby się ryzykować z mięsnymi czy obfitymi potrawami, a zupa, szczególnie soczewicowa czy pomidorowa jest dostępna niemal w każdej lokancie. Co prawda czasami zamiast soczewicy w składzie zostało użyte więcej mąki… bolesne prawa restauracyjnego biznesu :)

Oto zdjęcie zrobionej przeze mnie ostatnio zupy (szkoda, że nie widać jak paruje!):

IMG_4772
Poniżej za to czysty jak łza, zdrowy i lekko po mojemu zmodyfikowany przepis na pyszną soczewicową rozkosz, który przy okazji jest banalnie prosty:

Mercimek corbasi – zupa z soczewicy
Będziemy potrzebować:
  • szklankę czerwonej soczewicy uprzednio dobrze wypłukanej
  • 1 cebulę
  • warzywa – może być jedna marchewka, ja wrzucam ze trzy i dorzucam ze dwa ziemniaki, żeby zupa miała w sobie „konkret” :)
  • 2-3 ziele angielskie
  • cytryna
  • ew. kostka rosołowa (lub wywar)
  • przyprawy: sól, pieprz, mięta, ostra czerwona papryka, oregano (kekik)
  • łyżeczka koncentratu pomidorowego (tur. domates salçası)
Cebulę kroimy drobno i smażymy na złoto w głębokim garnku. Następnie dodajemy koncentrat pomidorowy, rozrabiamy i gotujemy chwilkę. Soczewicę dorzucamy do garnka, zalewamy gorącą wodą z rozpuszczoną kostką rosołową lub gotowym bulionem. Dodajemy warzywa: drobno pokrojoną marchewkę i ziemniaki. Przyprawiamy według własnego uznania wszystkimi przyprawami, dobrze jak zupa jest intensywnie przyprawiona, nawet nieco pikantna. Gotujemy na niewielkim ogienku. Następnie studzimy i miksujemy blenderem. Gotowe!

Zupkę podajemy skrapiając cytryną i zagryzając chlebem (najlepiej białym tureckim ekmekiem lub polską bułką ;)) Można dodać sałatkę pasterską jako zakąskę – z pomidora, ogórka, wypłukanej cebuli, z oliwą z oliwek i sokami z granatu i cytryny…

Smacznego, miłego weekendu i wygrzewania się w słońcu. Idę sobie zrobić ciepłą, rozgrzewającą kawę :)