zima w Alanyi

Tekst zaktualizowany 17.11.2017

Dzisiaj pora na notkę, do której szykowałam się już dość długo. Notka, którą, jak to bywa z notkami, zainspirowało samo życie. A dokładniej bardzo częste pytanie, zadawane mi przez ludzi we wszystkich, po prostu wszystkich okolicznościach, kiedy tylko zaczynamy rozmawiać o życiu w Turcji. Pytanie to brzmi:

Jak wygląda zima w Alanyi?

O ile bowiem lato nad Morzem Śródziemnym każdy jest w stanie sobie mniej więcej wyobrazić (jednym słowem: garówa) o tyle zima w Turcji brzmi dużo bardziej tajemniczo. No bo co: śnieg? Deszcz? Słońce? Tak jak w Egipcie? Zimniej niż w Egipcie? Co ubieramy? Co robimy? Jak się dogrzewamy?
Dziś zatem, spragnieni tych wszystkich informacji jak kania dżdżu Czytelnicy znajdą ukojenie. Nareszcie.

Na początek gwoli ścisłości:

Będę mówić o rejonie Alanyi i najbliższych okolicach, czyli tzw. Riwierze Tureckiej. Ten region, zwany Regionem Morza Śródziemnego to jeden z 7 tureckich regionów geograficznych, ogromny, bo o długości ponad 1500 km (od Marmaris aż po granicę z Syrią) ale za to wąski – ograniczany przez pasmo gór Taurus (średnio 120-180 km).

Jest to najcieplejszy rejon w Turcji, z klimatem zupełnie odmiennym niż np. Anatolia z Kapadocją, Stambuł, nie mówiąc już o Turcji Wschodniej. O odmienności pogody już nawet kilkadziesiąt kilometrów dalej, pisałam wspominałam kiedyś m.in. tutaj.

Pogoda na Riwierze

Patrząc na historyczne dane pogodowe (które podaje wiele portali, np. turecka Wikipedia) zdecydowanie najchłodniejszym miesiącem jest styczeń. Wtedy mamy też najwięcej opadów.

Średnio w roku jest 300 dni słonecznych i 40-50 dni zachmurzonych i/lub deszczowych, a średnia temperatura roczna to 18,7 stopni Celsjusza. Jak widać, narzekać nie można.

Kiedy latem temperatury w dzień osiągają 28-36 stopni, a czasem nawet 40, w styczniu jest 10-20 stopni na plusie, bez ryzyka śniegu czy mrozu na wybrzeżu. Czasem pada grad, powietrze wtedy dramatycznie się schładza, a w tym samym czasie w górach pada śnieg.

A propos opadów, śniegu i gór: warto być dość sceptycznym odnośnie prognoz pogody. Bardzo często turyści piszą do mnie zaniepokojeni, że np. za 11 dni ma w Alanyi padać (olaboga!). Zazwyczaj nie pokrywa się to zupełnie z rzeczywistością, bo Alanya nadmorska a Alanya górska to dwa inne obszary; choć położone blisko, dzieli je dość duża różnica wysokości n.p.m.

I tak: kiedy w górach czy na pogórzu gór Taurus napadało w styczniu śniegu, albo jesienią leje tam i grzmi, w „ciepłej niecce” nad morzem jest łagodnie, słonecznie i wilgotno (choć oczywiście c z u ć, że śnieg spadł).

Często jest też tak, że pada, owszem, intensywnie, w nocy, wieje i jest strasznie, a od rana robi się bezchmurne niebo i przepiękne słońce, wraca upał; to jest duża różnica, którą wciąż próbuje tłumaczyć Polakom. I nie dziwię się, że brzmi abstrakcyjnie.

Dlatego ja nigdy nie przejmuję się prognozami na więcej niż 5 dni do przodu. I Wam też to radzę :)
Wzorem Turków po prostu nie martwmy się na zapas :)

Jeszcze wracając do wilgotności, to tutaj prawdziwa zmora. Średnia wilgotność w roku wynosi 64%, unosi się ona w powietrzu i po prostu ją czuć – czy latem, czy zimą. Wilgoć niestety zamiast konserwować – tak jak powietrze suche – psuje. O czym wiedzą miłośnicy samochodów (rdza) i kobiety (problemy ze skórą).

Turcja i województwo Antalyi

Turcja i województwo Antalyi – to ta pomarańczowa plama.

 

Przechodząc do konkretów:

Lato oznacza porę, kiedy nie spada ani kropla deszczu i zawsze wiadomo co na siebie ubrać.

„Zima” w Alanyi rozpoczyna się z pierwszymi gwałtownymi opadami deszczu, które zazwyczaj pojawiają się w październiku. Co nie oznacza, że od tego momentu jest już pogodowa porażka. Oznacza to jedynie, że Turcy używają słowa „kış” (zima) we wszystkich odmianach, wyciągają bluzy, swetry i kryte buty, a w kawiarniach pod gołym niebem obsługa chętnym wieczorem rozdaje kocyki do przykrycia się. Po ulewach, burzach, i sztormach, które jeżą włos na głowie przez 2-3 dni, następuje kolejna idylla ze słońcem i bezchmurnym niebem.

I tak do listopada albo nawet początku grudnia.

Średnio w październiku jest 5,6 dni deszczowych i temperatury 26/14 stopni, w listopadzie odpowiednio 7.8 i temp. 20/10 stopni, w grudniu 11,5 i 16/7 stopni, a nasłonecznienie wynosi tylko 5 godzin dziennie!

W styczniu mamy już prawdziwą catastrophe, 12 dni deszczowych, 15/6 stopni, a od lutego dni wydłużają się i temperatura podskakuje.

Od marca jest już wspaniale, nawet do 17-18 stopni w dzień, 8 w nocy, od kwietnia – wiadomo – sezon, plażowanie, piękne, wręcz palące słońce i bujna zielona roślinność. A to wszystko przecież tylko statystyki!

O sezonie i prawach turystyki

Od wieków przyjęło się uznawać, że do Alanyi w zimie się nie jeździ. Bo jest zimno. Owszem, po powyższym widać, że to nie to co tropiki. Owszem, morze jest ciepłe, ok 20-21 stopni, ale kto nie spróbował, ten nie uwierzy ;)

Turyści europejscy przylatują więc do naszego regionu pomiędzy kwietniem a październikiem i ten okres uznawany jest za tzw. sezon. Inaczej: czas żniw, w różnych kontekstach.

Potem następuje rozleniwienie, czasowi pracownicy jadą do domów, turyści imprezowi także, studenci rozpoczynają zajęcia, robi się spokojnie. Zima to jednak okres, który lubią osoby starsze. Przyjeżdżali tu od zawsze, niejako sanatoryjnie: Niemcy, Skandynawowie. Zapytajcie zresztą kogokolwiek w wieku 50+, czy przypadkiem ten okres nie byłby dla niego lepszy. Nie zdziwiłabym się…

Jak na razie jednak ograniczają nas przeszkody obiektywne: brak lotów czarterowych z Polski. Owszem, co roku niektóre polskie biura próbują wprowadzić bezpośrednie samoloty z Warszawy w okresie zimowe. Jak dotąd im się średnio udawało, w tym roku (2017) jak krążą plotki, jest szansa na stałe zimowe połączenie.

Ponadto mamy połączenia do Antalyi i Gazipaşy z lotnisk niemieckich albo z przesiadkami w Stambule do całej Europy. Jeśli chcecie polecieć do Turcji na przykład z Berlina, a nie znacie języka, oto mój poradnik (jeden i drugi).

Co roku coś zmienia się na plus: Alanya rozrasta się i staje się aktywnym miastem przez cały rok. Część hoteli czynnych jest już nie tylko w sezonie. To już nie to miasto, o którym pisałam w 2009 roku, kiedy spędzałam tu pierwszą zimę.

A zatem? Co robić kiedy rozpocznie się zima w Alanyi?

Jeśli więc los rzuci Was (czy to na wakacje, czy to w celach sprawdzenia, czy Wasz polsko-turecki związek wypali) do Alanyi w miesiącach między listopadem i lutym, nie lękajcie się!

Oto propozycje:

Zimowe zwiedzanie Alanyi

Zwiedzanie w miesiącach zimowych nie różni się znacząco od zwiedzania w miesiącach letnich, poza tym, że inaczej się ubieramy i pamiętamy o tym, że dzień jest krótszy a po zmroku robi się dużo zimniej.

Z racji dużo mniejszego ruchu drogowego polecam wynająć samochód, by pojeździć po okolicy, albo kursować dolmuszami, które też są mniej zatłoczone niż latem. Czynne są wszystkie obiekty, tylko czasami nieco krócej (warto przejść się do Informacji Turystycznej albo uderzać w ciągu dnia, nie pod wieczór).

Prawdziwą przyjemnością jest kontemplowanie widoków i górskich panoram – powietrze jest przejrzyste, widoczność znakomita, zdjęcia wychodzą jak „żylety”.

Ponadto z portu przy dobrej pogodzie ruszają wycieczkowe statki, jeepy objeżdżają górki i pagórki, a przewodnicy chętnie pokażą Wam okolicę. Zdecydowanie polecam też wypad do łaźni tureckiej!

Gdybyście w tym okresie chcieli z wycieczek skorzystać, polecam nasze biuro Alanyaonline :)

Życie wieczorno-nocne (z naciskiem na wieczorne)

O imprezowaniu w dyskotekach możemy zapomnieć, chyba że jest właśnie Sylwester albo Walentynki. Są one po prostu zamknięte.

Natomiast Alanya w temacie „rozrywek przy muzyce” wcale nie wymiera. Trzeba tylko wiedzieć gdzie się udać. W porcie w bocznych uliczkach poukrywane są rozmaite knajpki, często z muzyką na żywo. Warto się tam przejść w weekend, kiedy bawią się Turcy. Dobrymi punktami są: Ev Restaurant, Çello Türku Bar, Harem, Harry’s Bar, knajpa na parterze dyskoteki Robin Hood (nie pamiętam nazwy). Oczywiście czynny jest do późnych godzin kawiarniany szlak na głównej ulicy Ataturka albo knajpki przy samym porcie. Z głodu też nie umrzecie ;)

Warto w zimowe dni rozgrzewać się napojami typu sahlep, herbatami ziołowymi jak ada çayi (z cytryną i miodem) czy ıhlamur (z cynamonem) oraz oczywiście tureckim czajem. Turcy w Alanyi nie za bardzo mają rozpracowany system grzańców z wina lub piwa, więc pozostaje Wam radzić sobie we własnym zakresie ;)

Spotkania zimowe

Czas zimowy jest doskonałą okazją aby uaktywnić się społecznie. Ta część jest może mniej turystyczna, bardziej dotyczy żyjących tu obcokrajowców, czy tubylców. Wreszcie mamy możliwość aby się odwiedzić nawzajem w domach, albo usiąść w jednej z kawiarń na kilkugodzinnych pogaduszkach. Nadrobić towarzyskie zaległości, pożyczać sobie książki albo pojechać razem, rodzinnie czy przyjacielsko na piknik. Od kilku lat coraz więcej osób pracuje nie tylko sezonowo, ale i cały rok, ale mimo wszystko w zimie jest więcej czasu na takie przyjemności.

Wszyscy nagle mają jakoś więcej czasu… :)

Sporty

Przede wszystkim na świeżym powietrzu: bieganie, rowery i korzystanie z siłowni pod gołym niebem, które, o dziwo, nie są zdewastowane! Pogoda idealna do takich właśnie aktywności, a ulice i chodniki spokojniejsze, bardzo nikła liczba zagrożeń drogowych. Ponadto można skorzystać z nielicznych krytych basenów, np. z olimpijskiego, na który z wielką przyjemnością uczęszczam ;)

Na marginesie, Alanya co roku nawiedzana jest w zimie przez kluby sportowe rozmaitych dyscyplin zarówno z Turcji jak i zagranicy (np. polscy piłkarze), które realizują tutaj swoje obozy kondycyjne. Łagodny klimat, brak upałów to idealne środowisko do treningów!

Od 2016 roku w regionie Alanyi i okolic kilka lokalnych organizatorów ogłasza wyprawy na trekkingi po górach. Takie łatwe albo bardziej zaawansowane, dla początkujących i górskich wyjadaczy. Odbywają się zazwyczaj w weekendy i gromadzą świetnych ludzi, zarówno Turków jak i obcokrajowców. Góry w naszych alanijskich okolicach oferują prawdziwe skarby, ukryte ruiny starożytnych miast, klimatyczne wioseczki, wspaniałe widoki. My z Królem Pomarańczy często wybieramy się sami autem w góry, właśnie w zimie, a od jakiegoś punktu spacerujemy pieszo. Pisałam o tym: „Mały wyskok w góry Taurus”.

Świąteczny klimat

Jeśli kogoś los rzucił celowo (lub mniej) w ten rejon w okolicach świąt, może tu odnaleźć nieco znanej atmosfery. W marketach można nabyć sztuczne choinki (traktowane tu jako drzewko noworoczne), girlandy, lampki, bombki.

Co więcej od prawie 10 lat w alanijskim porcie odbywa się w połowie grudnia (zanim wszyscy mieszkający tu obcokrajowcy wyjadą „do siebie” na Święta :)) Festyn Bożonarodzeniowy. Stoiska z piernikami, pocztówkami, grzanym winem (z alkoholem i bez), to wszystko w celach charytatywnych. Co roku festiwal cieszy się większym powodzeniem. Odwiedzają go prawdziwe tłumy, także Turków!

Mój vlog z festynu w 2016 roku obejrzysz na moim kanale YouTube: Święta… w Alanyi?

A w sklepach pod koniec roku zanotujemy dużo wyprzedaży.

Minusy zimy w Alanyi

Oczywiście są i minusy alanijskiej zimy. Co by nie było tak różowo ;)

Jednym z nich jest temperatura w mieszkaniach, które nie są izolowane. Mieszkania są bowiem budowane po to, by chłodzić, a nie grzać. Nie ma kaloryferów. Na podłodze zimne kafle, które dodatkowo jeszcze potęgują poczucie zimna. Woda ogrzewana jest panelami słonecznymi. Żaliłam się na ten temat wiele razy, np. tutaj i tu.

Pociechą jest to, że zazwyczaj turyści mieszkający w hotelach mają klimatyzację i generalnie hotele z mniejszymi pokojami są cieplejsze. Gorzej, jeśli wynajęliśmy mieszkanie lub tzw. apartament. Warto wcześniej podpytać o to jak ogrzewana jest woda (czy tylko na panele, czy są też grzałki albo tzw. kombi), i czy rachunki za prąd mamy w cenie… Niektóre mieszkania są też tak sytuowane, że w zimie praktycznie całe pozostają w cieniu, a wtedy możemy się jedynie ratować spędzaniem całego dnia na dworze.

Nie powiem – jest to jakaś alternatywa ;)

Kiedyś wydawało mi się, że zima w Alanyi jest nudna.

Teraz już tak nie myślę. Ani chybi dorosłam (ha, ha!). Codziennie mam coś do roboty, aż brakuje mi czasu! Poza pływaniem i spacerowaniem planuję odkurzyć jedną z moich ulubionych czynności, czyli fotografowanie ludzi (świadomych tego lub nie),  pichcę i piekę ku uciesze Króla Pomarańczy i jego bratanków, którzy zajadają się m.in. polskimi ciastkami i plackami. Nie mówiąc już o pisaniu, które przecież jest najwyżej na liście życiowych priorytetów ;)

A pogoda… zimowa pogoda w Alanyi to chyba moja ulubiona. Szczególnie kiedy jest piękne słońce i można się rozebrać do krótkiego rękawka, zrzucić buty i wejść do morza :)

Poniżej kilka kadrów, które pstryknęłam podczas poprzednich spędzonych w Alanyi zim:

 

I co, nadal obawiacie się przyjechać w zimie do Alanyi? ;)