Niedzielny dzień spędziłam bardzo pozytecznie: wspinajac sie na wzgorze Kale (zamkowe) czyli glowna atrakcje turystyczna Alanyi. Grzechem by bylo nie wejsc wreszcie, po ilus miesiacach spedzanych u jej stop :) Ciagle tylko autobusem z turystami, albo motorem, skuterem ze znajomymi, a nigdy piechota. Pogoda sprzyjala; niezbyt upalnie, wiec na wedrowke w sam raz.

Wzgorze jest niewysokie: 250 m n.p.m., ale droga prowadzaca na szczyt bardzo kreta, wiec w sumie przejscie tych paru kilometrow zajmuje troszke czasu. Po drodze mijalam leniwcow na czterech kolkach i Turkow, ktorzy zatrzymywali sie po to, zeby mnie zaczepic – strasznie ciezko byc samotna podrozniczka w tym miescie, uwierzcie (jak mniemam w mniej zepsutych turystami rejonach Turcji jest lepiej) :)

Cale wzgorze okala mur, z czasow seldzuckich (XIIIw.) natomiast twierdza na szczycie podobno zostala zbudowana przez piratow.

Legend dotyczacych tego miejsca sporo, wiec nie bede tu przytaczac, nadają one w kazdym razie klimatu… ktory wyjatkowy jest szczegolnie wieczorem. Mur jest wtedy podswietlony i wyglada niesamowicie.

Na samym szczycie placi sie bilecik i przechodzi przez bramki, jak w metrze ;) (ach ci zapobiegliwi Turcy!) – a w srodku ruiny ruin, ale tak malownicze, i tak cudowne sie rozposcieraja panoramy! Po wejsciu na taras znajdujemy sie na szczycie cypla wbijajacego sie w morze, wiec po jednej stronie widac wschodnia, a po drugiej zachodnia czesc Alanyi – i jeszcze wprost przed nami na grzbiecie wzgorza mur, stary meczet, las… cos cudownego.

Wczesniej sadzilam, ze ta twierdza jest przereklamowana, jednak teraz kategorycznie zmieniam zdanie i staje sie jej gorliwa oredowniczka. Kiedy wychylilam sie przez mur, spojrzalam w dol na iles tam metrow stromego urwiska z wapiennych skal, a na dole zatoczka z lazurowa woda… az mi sie baterie w aparacie wyczerpaly z wrazenia, na szczescie zapobiegliwie wzielam dodatkowe ;)

Moje ulubione zdjęcie. Tytuł: „Gospodarskim okiem…” – z przesłaniem dla wtajemniczonych ;)

ps1. Dzis poniedzialek i mam zakwasy, bo nie tylko weszlam, ale i zeszlam piechota. Bardzo mi z tym dobrze :)

ps2. A juz niedlugo, za dni pare… ale nie uprzedzajmy faktow ;)