ONA_1:

Wakacje, na które czekało się cały rok, to wyjątkowa sprawa. Kilka miesięcy wcześniej wybiera się biuro podróży i hotel, robi rezerwację. Potem pracowicie przeczesuje się internet w poszukiwaniu opinii, wypowiedzi, albo ludzi, którzy lecą w tym samym czasie-w to samo miejsce-tymi samymi liniami-i nawet-z tym samym biurem podróży. Czyta się informacje, przygotowuje się, w końcu kupuje nowe niezbędne rzeczy:
a) kostium kąpielowy
b) sukienki, buty, bluzki
c) kosmetyki
d) idzie się do fryzjera, robi paznokcie
bo przecież zdjęcia zrobione na wyczekiwanych wakacjach będą potem w rodzinnym obiegu cały rok! Aż do następnego wyjazdu. Wreszcie można zrzucić tą polską szarość, te nudne dżinsy, polary, kurtki, dodać sobie trochę koloru, zarówno dosłownie, jak i w przenośni, zarówno zewnętrznie, jak i wewnętrznie. Dopieścić się słońcem, po prostu wyspać, odpocząc, zobaczyć coś nowego, bo przecież jest się tego wartym – tej odrobiny luksusu.

ONA_2:

Czasem jest tak, że człowiek spracowany i zmęczony nagle przypomina sobie, że jeszcze nie wykorzystał urlopu. Albo trafiło się po prostu parę dni wolnych. Więc w ostatniej chwili wlatuje się jak huragan do biura albo na stronę www i wykupuje ofertę last minute. Adrenalina wzrasta, w brzuchu zaczyna się przyjemne mrowienie – ahoj, przygodo! Szybkie pakowanie walizki, podlanie roślinek, załadowanie nowych baterii do aparatu fotograficznego i już praktycznie można jechać. W drodze na lotnisko czujesz się jakby to się nie działo naprawdę; było snem; bo przecież wszystko trwało tak krótko.

HEY SEXY LADY, I LIKE YOUR FLOW

Do tego nie sposób się przygotować. Jeśli większość roku spędza się w tak zwanej Europie Środkowej, po przyjeździe w rejon basenu Morza Śródziemnego doznaje się zawsze szoku. No bo jak to się dzieje – tak, jakby ktoś nagle pstryknął palcami i zmienił dekorację wokół ciebie. Słońce jest inne, niebo jest inne, woda jest inna, i ludzie, i muzyka, po prostu wszystko. Zmysły są ZAATAKOWANE, natychmiastowo, kompletnie. Nasycenie kolorem, zapachem i smakiem przekracza dopuszczalne normy. Doznajesz intensywności życia, nawet jeśli jej sobie nie uświadamiasz, masz ją w sobie, ona cię przenika, wypełnia cię natychmiastowo na takiej samej zasadzie, jakbyś się nagle zakochała. Bum – i już chodzisz innym krokiem, patrzysz innym wzrokiem, wybierasz inne kolory ubrań i częściej się uśmiechasz. Promieniejesz.
A ponieważ jesteś krótko – tydzień lub dwa – starasz się to wykorzystać do maksimum. Nie polegujesz pół dnia na łóżku, jak to masz w zwyczaju w domu, bo „aż szkoda”. Nie kładziesz się spać po wieczornym filmie o 22, tylko ubierasz się w najlepsze ciuchy i wychodzisz na miasto, no, choćby po to, by dotknąć tej atmosfery wiecznych wakacji jaka, wydaje się, ciągle tu panuje.
I ludzie – przyjaźni, otwarci, nieszkodliwie zaczepni. Randka z którymś z tych facetów jest tylko kwestią czasu. A potem przekomarzanki, śmieszne rozmowy, uczenie go polskiego, co tak słodko brzmi, spacery po plaży, i to, że jest taki wrażliwy, a ty się kompletnie tego nie spodziewałaś (znając stereotyp panujący w Polsce o brudnych i twardych macho facetach). Żegnacie się często płacząc oboje, i wydaje się, że już nigdy nic nie będzie takie samo.

„POLISH GIRLS GOOD FOR SEX”

Dziewczyn, które zakochały się podczas wakacji są tysiące. Dziewczyny, które podczas wakacji w Turcji zakochały się i straciły głowę, powinny założyć osobne forum internetowe, tak jest ich dużo – to fenomen. Każdej jesieni i zimy komputery w kawiarenkach internetowych całej Turcji są pewnie rozgrzane do czerwoności, a co dopiero łącza. Są już serwisy czatowe wyspecjalizowane w konkretnych narodowościach: Dla amatorów Rosjanek, dla amatorów Polek, itp. Na polskich forach też huczą dyskusje: o języku tureckim, o tym, gdzie która „swojego” poznała (często wychodzą tu niekoniecznie zabawne prawdy na jaw – że kilka dziewczyn – z tym samym „swoim” miało tak zwany romans). Wystarczy spojrzeć na komentarze do notki, którą dawno, dawno temu zamieściłam pod starym adresem bloga: http:/turcja.blogownik.pl/?p=15786 – niewiarygodne, że przez tyle miesięcy nadal istnieje tam życie! :)

ONA_1 przygotowywała się do wyjazdu stopniowo, ONA_2 skoczyła na wakacje nagle, spontanicznie – a efekt często jest taki sam. Krótki wakacyjny pobyt na tym przecież polega: by zapomnieć o nudzie codzienności, by zaszaleć, zrzucić maskę dojrzałości, odpowiedzialności, i pobawić się trochę tak, jak na młodą w końcu osobę przystało.

Tydzień. Ile to jest? Ile czasu, by coś, czy kogoś poznać? Praktycznie nic. Wszystko jest ułudą i bajką, jest dla nas nowe, więc łapiemy to garściami, kosztujemy, zapominając o tym, że na dłużej powszednieje – i staje się podobne do naszego życia. Turcja jest dla nas piękna, bo tego oczekujemy. Ma być – w końcu to cudowne wakacje. Tak samo jest z poznanym w pięknej Turcji pięknym mężczyzną – przymykamy oko na wady, jak językowa niesprawność, byle jaka praca, brak wykształcenia – a patrzymy tylko na jego fotogeniczność, zgrabny tyłek, romantyczne spojrzenie i to, że język turecki w jego ustach brzmi jak poezja. I jak on o nas dba! Jak o królewnę. Trudno się dziwić – żadna szanująca się Turczynka nie zgodziłaby się, żeby po 2-dniowej znajomości nazywano ją „moje kochanie” i całowano pod palmą.

Ale wtedy nie myślimy racjonalnie. Wszystko jest inne, świat jest inny, prostszy i piękniejszy niż na co dzień, i ona – „taka trzeźwa i rozsądna” – nie przejmuje się tym, co zwykle. Bo po co – to przecież takie proste, ONA_1 albo ONA_2 (a czasem obydwie jednocześnie) kochają JEGO i cała reszta przestaje mieć znaczenie. One kombinują jak tu wrócić, załatwić kolejny urlop, bo przecież on będzie czekał. Obiecał. Polscy faceci wydają się na ich tle obmierzłymi nudziarzami z piwnym brzuszkiem i początkami łysiny. Szpanują pracą w Irlandii czy Anglii a nie potrafią być dżentelmenami! Jak Turcy.
Poza tym fajnie się pochwalić koleżankom nowym „ciemnym” chłopakiem – od pewnego czasu jest na to moda. I jeszcze muzułmanin… pełna egzotyka.

Dopóki ONA_1 i ONA_2 nie wykraczają swoim zachowaniem poza ramy normalnego wakacyjnego romansu – można powiedzieć że jest OK.
Gdy któraś z nich zacznie naprawdę „COŚ” czuć – w większości przypadków sprawa robi się grząska.