Mogą się kochani Czytelnicy dziwić, o ile jacyś jeszcze tu się kręcą, mogą się zastanawiać, dlaczego żadnych „Alanya Newsów” nie ma od jakiegoś czasu, już spieszę wyjaśniać i uspokajać skołatane Czytelników nerwy.
Otóż zaczął nam się szczyt sezonu. Nie dość więc, że dużo pracy, że snu mało, że ciągłe bieganie, załatwianie, zmienianie, przestawianie, rozmawianie i jeżdżenie, to jeszcze w sensie dosłownym się gorąco zrobiło; od dwóch dni napływa do Turcji afrykańskie powietrze, temperatura już grubo powyżej 30 stopni, wilgotność też skoczyła zauważalnie, i w nocy już nie trzeba zakładać dżinsów na wieczorny wypad do miasta na mecz (a ponadto od 2 dni nie ma w częśći Alanyi wody – jakaś awaria).

A propos meczy – oj, wspaniale żyje się w kraju, który wygrywa – już zapomniałam jak to jest :) Po ostatnim pojedynku Turcja-Czechy, który był naprawdę znakomity i emocjonujący, szczególnie w drugiej połowie, w całej Alanyi rozpoczęła się wielka fiesta. Potrafią się Turcy bawić i cieszyć – znów były klaksony samochodów, flagi, czerwono białe balony i zabawa do rana. „Çilgın Türkler” (Szaleni Turcy) byli nie do zagłuszenia :) Futbol to dla nich sprawa niezwykłej wagi, a futbol międzynarodowy, to sprawa wagi państwowej; niektórych kolegów nie sposób było oderwać od telewizorów i ekranów w knajpach (bo któż by mecz oglądał w domu, prawda?), a w krytycznych momentach zewsząd padały soczyste przekleństwa pod adresem piłkarzy, wymieszane z zapachem rakı.

Na myśl o jutrzejszym meczu Turcja-Chorwacja aż cierpnie skóra – oj będzie się działo… tu od razu dodam – mam na myśli „dzianie się” w sensie pozytywnym, niezależnie od wyniku nie ma się co obawiać o własną skórę. Wśród Turków co prawda pełno jest osób porywczych, które bardzo łatwo ulegają emocjom (południowy temperament), ale nigdy nie doświadczyłam z ich strony agresji. Oby tak dalej :)

To tyle ze środka Alanyi (ze środka, bo się znów przeprowadziłam i teraz jestem w samym sercu miasta), nowe tematy, sensacyjne relacje, zapierające dech w piersiach fotografie mam nadzieję niebawem, jak już wygospodaruję trochę wolnego czasu na takie sprawy. Cóż – sezon ma swoje prawa.