Pawie puszczone na terenie alanijskiego muzeum – pod czujnym okiem Ataturka.


Bazarowe smakołyki – przebieraj, duś, ugniataj, próbuj, smakuj, a potem ewentualnie kup jeszcze się targując od niechcenia.


Mój ulubiony sprzedawca pomarańczy.


Zimowe rozmyślania nad istotą Bytu.


Alanya na każdym kroku ukazuje swoje wiejskie sielankowe oblicze (tu: ocalały Kurban).


Wiadomo, że niezależnie od pory roku zdjęcie zachodu słońca zrobić trzeba.


Alanya Girls obijają się w przerwie międzysemestralnej.


Mandarynka – niby niewinny owoc, w rękach alanijskiego dziecka zamienia się w groźną broń.


Tradycyjne cotygodniowe zadymy. Inaczej wykurzanie wszelakiego robactwa.


Kierowca dolmusza startujący w ogłoszonym przez Urząd Miasta Alanya konkursie na najpiękniej przyozdobioną przednią szybę.


Piramida zwierząt.


Znów zachód słońca, bo romantyzmu nigdy za wiele. Szczególnie przed Dniem Zakochanych.


Chcieliście przejście dla pieszych? No to je macie!


Na pociechę dla tych, co myślą że tu tylko plażowy lans, babki w bikini i błękitne niebo.

W następnym odcinku: Wszystko co chcielibyście wiedzieć o nawykach jedzeniowych Turków, ale boicie się zapytać.