Przeziębiłam się. Efekt klimy i szczytu sezonu (zawsze dopada nas przeziębienie w sierpniu, jak już mamy pomału dość i odliczamy dni do końca pracy). Piję herbatki z czerwonej róży z miodem z gór nieopodal Alanyi i staram się pracować w minimalnym zakresie, żeby szybko stanąć na nogi. Pot cieknie ze mnie ciurkiem – bardziej niż zwykle, choć upały już nie są tak dokuczliwe (nie tyle upały właściwie, co wilgotność).
Terapią wspomagającą jest muzyka, jak zawsze, na każdą dolegliwość. A szczególnie moje nowe odkrycie, które wyłoniło się z gąszczu miernego disco w tureckiej telewizji muzycznej Kral. Zespół Babutsa – i płyta „London Calling”. Zespół pochodzący z Cypru, co odkryłam przed chwilą, poszukując informacji o nich w internecie. A oznacza to, iż pięknie komponują się z moją słabością do cypryjskiej i greckiej muzyki, która zaczęła mi się od pobytu na Cyprze rok temu.

Proszę Państwa, no i teledysk! Smakowity.

ps. Skojarzenie tytułu piosenki „Płonę, płonę, z gorączki płonę” można bardzo ładnie połączyć z moim stanem i zaczerwienionym gardłem i nosem ;)