W zeszłym tygodniu próbowałam wejść na tur-tur bloga by skomentować jakiś komentarz, czy zmienić coś w wyglądzie – już nie pamiętam. Strona podejrzanie długo się ładowała, co wzięłam na karb moich typowych problemów z wolnym internetem. Ale… to nie było to! Po chwili ukazał się mym oczom tak dobrze znany (niemalże na pamięć) napis, że przywitałam go nieomal wzruszeniem – by po chwili zorientować się, że ZABLOKOWANO BLOGI w Turcji na serwisie blogspot.com.
Napis – identyczny jak za czasów „zablokowanego Youtube’a” – głosi:

Bu siteye erişim mahkeme kararıyla engellenmiştir.

Wzburzona rozpoczęłam najpierw testowanie, czyli wpisywałam wszelkie adresy ulubionych blogów na blogspocie, by sprawdzić, czy aby na pewno wszystkie zablokowano. Test potwierdził, zostałam odcięta od blogowego światka. Z trudem tą wiadomość przełknęwszy poszukałam informacji o przyczynach. Okazało się (nie wchodząc w szczegóły), że któryś z blogerów umieścił na swojej stronie obraz na żywo z kanału prywatnej telewizji cyfrowej Digiturk (prawdopodobnie mecz). Decyzją sądu, zamiast wytropić i ukarać tą jedną odpowiedzialną za niewątpliwie nielegalne działania osobę, zamknięto dostęp do całego serwisu. Ukarano więc Bogu ducha winnych piszących blogi, czytających blogi, który nawet nie wiedzą co to jest ten Digiturk.
Teraz niewątpliwie się dowiedzieli.

Na szczęście z czasów zablokowanego Youtube’a znałam pojęcie „maskowanie IP”, i parę adresów stron, które pomagają obejść takie blokady. Dzięki temu mogłam pozbyć się mojej złości i jakby nigdy nic napisać dzisiejszą notkę na bloga. I dzięki bogom! Nie wyobrażam sobie nagle nie korzystać z blogspota, nie pisać bloga, do którego przez tyle lat tak bardzo się przyzwyczaiłam, nie publikować zdjęć nie mówiąc już o czytaniu innych zaprzyjaźnionych blogów znajdujących się na tym serwisie.

Co jeszcze z nowości? Chciałam umieścić dzisiaj kilka zdjęć z Antalyi, ale z racji całej afery z blokadą trochę to utrudnione – obiecuję, że w następnej notce już będą zdjęcia – słoneczne, leniwe, weekendowe, w pełni oddające tutejszy praktycznie wiosenny już klimat. Bo – uwierzcie – wiosnę już czuć w powietrzu, już inaczej wiatr pachnie, i nawet jeśli noszę zimowy płaszcz, to już się czuje to lato za plecami (wystarczy chwilę posiedzieć w pełnym słońcu i człowiek zaczyna się rozbierać). Aby to uczcić zainaugurowaliśmy już sezon na śniadania na balkonie…

A na koniec informacja promocyjna. Jak zapowiadałam w jednej z wcześniejszych notek, zmieniłam dość radykalnie zawód, chociaż wciąż pozostaję w ukochanej branży turystycznej. Z przyjemnością chciałam Wam ogłosić, że ruszyła już strona internetowa biura, z którym ściśle, wraz z Królem Pomarańczy, będę współpracować. Biuro nazywa się Alanya Online i sprzedaje oraz organizuje wszelkie „tureckie” wypady dla turystów prywatnych oraz dla firm. Jeśli ktoś ciekaw czym dokładnie się zajmujemy i czym się różnimy od innych biur tego typu – zapraszam na polską stronę www.alanyaonline.pl Pisząc na podane tam polskie namiary będziecie mieć ze mną do czynienia :)

Dziękując z góry za wsparcie Was jako stałych fanów i częstych w Turcji gości… – wracam z powrotem za turecką blogową blokadę… Do następnego raportu!

Spodobało Ci się tutaj? Zostań moim Patronem!

Już za 10 zł miesięcznie, lub za dowolną jednorazową kwotę możesz zostać moim Patronem i mieć wpływ na to, co pojawia się na blogu i Kanale YouTube. Kliknij w obrazek poniżej i dowiedz się o co chodzi ;)