Dzisiaj znów zdjęciowo, relaksowo, weekendowo. No i kwiatowo. A jak! Kwiatki zakwitły, i to tulipany przede wszystkim. Jak nam wiadomo, tulipany pochodzą przecież oryginalnie z Turcji. Cebulki tych kwiatów zostały w czasach sułtanatu wywiezione z Turcji do Europy… I tak trafiły do Holandii, stając się najbardziej kojarzonym z tym krajem kwiatem. A przecież wszystko zaczęło się w Turcji… ba, przecież nawet szklaneczka do tureckiej herbaty jest nawiązaniem do kształtu główki tulipana. Samo słowo „tulipan” ponoć pochodzi z arabskiego i oznacza turban. Choć w tureckim kwiat ten występuje pod nazwą „lale” (która występuje też jako damskie imię).

Regularnie w Stambule odbywa się festiwal tulipana, ale oto któregoś dnia w zeszłym tygodniu, spacerując po centrum Alanyi zauważyłam nieopodal skweru przy pomniku Ataturka eksplozję wiosennych kolorów. Udałam się tam kłusem (z aparatem przygotowanym już do strzału), i oto, co wyłoniło się moim oczom:

IMG_5994
IMG_5931

IMG_5919
Ataturkowo.

IMG_5922
Dziecięco.

IMG_5925
Niedojrzale.

IMG_5934
Na żółto.

IMG_5939
Zdyscyplinowane.

IMG_5949
Ustawione do słońca.

IMG_5960
Te również.

IMG_5965
Patriotyczne.

IMG_5975
Rodzinne.

IMG_5978
Popołudniowe.

IMG_5986
Wykluwające się.

IMG_5992
Czujne, w formie teleskopu.

IMG_6000
Stukrotne.

IMG_6014
Strojne, wielopłatkowe.

IMG_5946
Dostojne.

IMG_5997
Subtelne.

To jeszcze nie koniec zdjęć z zimy alanijskiej 2011, przecież za parę dni astronomiczna wiosna! Co prawda w Alanyi łagodna zima od razu przeradza się w ciepłe lato i ciężko szukać ośnieżonych szczytów wzgórz widocznych ledwo parę dni wcześniej – ale w moich albumach zachowało się kilka takich zdjęć :)
A co więcej… jestem teraz w Polsce (hurra! hurra!). Kiedy wrócę do Turcji nie będzie już śladu zimy ani tym bardziej wiosny. Mimo, że miną ledwo trzy tygodnie…