Nie jest fajnie codziennie tylko siedzieć i siedzieć w biurze, od rana do wieczora. Pracując kilka lat jako pilot, będąc codziennie w innym miejscu, a to na wycieczkach, a to w hotelu, a to na lotnisku, człowiek przyzwyczaił się do ruchu, aktywności, nieco zwariowanego trybu życia.
Zupełnie nie przeszkadzają mi rozczochrane włosy i zakurzony t-shirt oraz spalony nos, jeśli towarzyszą wyprawie w góry i to w ramach pracy. Za to nie trawię kompletnie tak zwanych eleganckich ciuchów, wyprasowanych na kancik mundurków (zmora pracy rezydenta) i tak zwanych „krytych butów”.

Wczoraj wreszcie się udało przypomnieć sobie ten stary, dobry, zakurzony stan. Krótko, bo krótko, ale w planach mam powtórki. Jakże piękne i przyjemne uczucie mieć całe miasto u swoich stóp, kurz w zębach i wiatr we włosach. To jest to!

Od dawna chciałam zobaczyć z bliska, jak wygląda lot na paralotni i na czym dokładnie polega. Udało się pojechać na „przyczepkę” ze znajomymi, którzy zdecydowali się na pierwszy lot.
Alanya nie jest jakimś idealnym miejscem do uprawiania tego sportu – to chyba kwestia wiatru – dużo wdzięczniejszym jest rejon Ölüdeniz, panują tam ponoć jedne z najlepszych na świecie warunków. Mimo to wrażenia i widoki z 700-metrowego wzgórza, na które wspięliśmy się jeepem – niezapomniane. Cała Alanya u stóp…
Lot trwa kilkanaście minut, zależnie od warunków pogodowych. Ponoć cała operacja nie jest trudna, w końcu leci się z instruktorem. Zaczęło mnie kusić, żeby kiedyś spróbować. Może na urodziny? Zauważyłam że lot często jest traktowany jako idealny choć nieco ekstremalny urodzinowy prezent… :)

IMG_7457
Plecak ze spadochronem przed wypakowaniem waży 40kg. Na szczęście nosi go instruktor :)

IMG_7449

Przygotowania.

IMG_7452

Pierwszy raz tak wysoko…

IMG_7454

Całe miasto u stóp!

 

U nas w Alanyi już naprawdę gorąco, zaczęło się typowe lato. I tak w porównaniu do np. zeszłego roku jest dużo bardziej sensownie, da się wytrzymać. Wilgotność już „skoczyła” na wysoki poziom, a temperatura spokojnie przekracza 35 stopni w ciągu dnia. Cieszę się niezmiernie, że mieszkanie mamy dobrze usytuowane, a budynek posiada niezłą izolację. Jak dotąd nie trzeba było jeszcze używać klimy!
Na ochłodę, na to spokojne i wciąż ciepłe (34 st.o godzinie 19:00) wtorkowe popołudnie, filmik dowodzący fantazji tureckiej.
Oto w Rize, w rejonie Morza Czarnego w ramach myjni samochodowej zaoferowano usługę „Basen gratis” – kierowcy dający swoje samochody do umycia mogą się dowoli popluskać w przyczepie ciężarówki wypełnionej piętnastoma tonami wody. Twórca tego niezwykłego pomysłu opowiada w reportażu, że ponieważ ciężarówką może jechać wszędzie, towarzyszy mu także basen – i wykąpać się w nim może kiedy tylko dusza zapragnie ;)
Artykułowi towarzyszy nagłówek w rodzaju: „Taką kreatywność mają tylko oni” – dotyczy oczywiście mieszkańców rejonu Morza Czarnego (Karadenizciler), którzy mają opinię przesympatycznych, nieco naiwnych i pełnych fantazji ludzi :)

Filmik tutaj

No to – chlup!