Turecki dokument o stambulskiej urbanistyce (reż. Imre Azem) nakręcony w 2012 roku obejrzałam dopiero podczas świąt (tak wiem, że jestem haniebnie „opóźniona”). Wciąż zostawiałam sobie go na bliżej nieokreślone „potem”, podobnie jak całą stertę książek czy innych spraw.  Wmawiam sobie, że to opóźnienie daje mi nową perspektywę, i może coś w tym jest faktycznie :)

Samo pojęcie „Ekümenopolis”, którym nazwano film – z dopiskiem „Ucu olmayan şehir” (miasto bez granic) to zbitka greckich słów miasto i świat – stworzył je w latach 60. ubiegłego wieku grecki urbanista na określenie miast przyszłości: globalnych tworów obejmujących wielkie tereny (a finalnie cały świat). Dziś idealnie przenosi się na gigantyczny twór jakim jest Stambuł.

Film opowiada o mieście i wielkich planach jego rozwoju: budowie trzeciego mostu na Bosforze, tunelu Marmaray (niedawno przecież ukończonym; w filmie był wciąż w budowie), setkach nowoczesnych „luks-osiedli” z basenami – i kontrastującymi z nimi dzielnicami biedoty tzw. gecekondu. Wypowiadają się w dokumencie zarówno mieszkańcy tych dzielnic, domagający się prawa do godnego życia, jak i stambulscy urbaniści, socjologowie, architekci a także słynny potentat na rynku nieruchomości – Ağaoğlu.

Film mnie nie oszołomił – może to kwestia ‚futurystycznego’ nieco komiksowego montażu, który miłośnikowi tradycyjnej formy przekazu może nie przypaść do gustu. Ale oczywiście forma to nie wszystko. Ważne jest dotknięcie złożonego i trudnego problemu planowania miast, który tak samo dotyczy Stambułu jak miast w Polsce czy Europie (co zresztą w filmie jest zasygnalizowane), przy czym oczywiście Stambuł problemy ma dużo większe ze względu na swoje wyjątkowe położenie, ilość mieszkańców (obecnie szacowaną na 15 milionów). Jest więc idealnym przykładem i lusterkiem w którym odbija się dzisiejszy świat, i uniwersalizm tego filmu wydaje mi się tutaj najciekawszy. Nie mówiąc już o samym obrazie miasta jako miejsca, do którego „ucieka się” na przykład z mało perspektywicznego wschodu zarobić na chleb.

Pisanie o tym filmie jest trudne, kiedy nie ma się w ręku wystarczającej ilości danych.  Wątki wirują w głowie. Problemów jest dużo, ale oczywiście – czego łatwo się domyślić – film tylko akcentuje pewne tematy, pokazuje że na przykład budowanie (czegokolwiek) bez drobiazgowych konsultacji z urbanistami, socjologami, nie mówiąc już o konsultacjach społecznych – nie może się skończyć dobrze. Wiemy to i w Polsce. Pokazane są banalne ale oczywiste mechanizmy społeczne, które znikają w gąszczu politycznych obietnic, wielkich słów i liczb – bo w dzisiejszych czasach to się w większej mierze liczy. Konkluzja może i przykra, ale warto co jakiś czas ją sobie przypomnieć.
Szkoda jedynie że twórcy filmu czy raczej wypowiadający się urbaniści praktycznie nie podsuwają możliwych alternatywnych rozwiązań, pomysłów, tylko krytykują obecną sytuację. Jak dobrze wiemy z samej krytyki jeszcze niczego nowego nie udało się stworzyć  ;)

Z dzisiejszej perspektywy: tunel Marmaray ukończony, trzeci most w Budowie, protesty w parku Gezi – początkowo przeciwko reorganizacji placu Taksim i okolic – o których wiemy wszyscy. A do tego ostatnia afera – gigantyczna afera korupcyjna w tureckim rządzie. W filmie wspomina się m.in. o kupowaniu pozwoleń na budowę – o co tak naprawdę chodzi i co się za tym kryje pewnie wyjdzie na jaw dopiero za czas dłuższy (na pewno zbliżające się wybory mają w tym duże znaczenie). Film na początku roku Pańskiego 2014 nabiera na pewno innych kolorów.

Zachęcam do obejrzenia tego ciekawego dokumentu (poniżej wersja z napisami angielskimi) i wyrobienia sobie własnego zdania.
Komentarze – jak zawsze – mile widziane :)