(…) nasze myślenie o Turcji obciążone jest balastem mitologii narodowej z przełomu XIX i XX wieku. Jej fundamentem są dzieła polskiego noblisty Henryka Sienkiewicza sprzed ponad stu lat. Co więcej, Sienkiewiczowskie okulary tak świetnie przylgnęły do naszych nosów, że wielu wręcz zapomniało, iż właśnie przez nie spogląda w przeszłość naszej części Europy. Czas więc je zdjąć. Czas spróbować spojrzeć także od drugiej strony.
Jacek Purchla, Herito

Interesować się Turcją w Polsce nie jest łatwo. Zazwyczaj bowiem mało kto potrafi tą Turcję jakoś właściwie zakwalifikować, powiązać i rozmowy (nie mówimy tu oczywiście o kręgach naukowych!) wyglądają jak odbijanie pingpongowej piłeczki luźnych skojarzeń. Najczęściej na hasło „Turcja” reakcje są stereotypowe, od klimatu „ale tam fantastycznie ciepło”, poprzez „niebezpieczni muzułmanie” zakończywszy na „odsieczy wiedeńskiej” i ewentualnym wspomnieniu „polskiej wsi w Turcji”.

Jedną z przyczyn może być to, że do niedawna o Turcji nie dało się przeczytać solidnie po polsku – solidnie, to jest nie tylko o plażach i turystycznych punktach do zaliczenia, albo nie tylko o politycznej codzienności ujętej bardzo powierzchownie (jak ostatnie gazetowe newsy; chociaż, bądźmy fair – nie wszystkie). Brakowało rzetelnych, porządnie napisanych tekstów, grubszych opracowań, szerszej perspektywy. Ten ból zna każdy, kto podjął się zadania napisania np. jakiejś pracy naukowej o Turcji, albo – kontrastowo – każdy pilot wycieczek, który próbował przygotować do wycieczek nie tylko z zakresu historii czy przewodnikowej wiedzy.
Doprowadziło to do sytuacji, że każde tego typu opracowanie witam z radością i czytam kilkakrotnie, starając się zagruntować świeżą nabytą wiedzę, a może i zapamiętać co nieco na przyszłość.
Przy okazji wspomnę, że dwie znane mi dobre polskie książki które zawsze polecę to „Turcja XX w.” Dariusza Kołodziejczyka oraz „Między islamem a kemalizmem. Problem demokracji w Turcji” Adama Szymańskiego.

Natomiast w ubiegłym tygodniu w moje ręce trafiło najnowsze wydanie polsko-angielskiego kwartalnika „Herito. Dziedzictwo, kultura, współczesność”. Dotąd mi nieznanego. Jako ‚niezależna turecka blogerka’, co z dumą zaznaczam :) otrzymałam recenzencki egzemplarz, magazyn będzie bowiem w sprzedaży dopiero w pierwszych dniach kwietnia. Jego wydawcą jest Międzynarodowe Centrum Kultury w Krakowie, a numer 14 pisma został w całości poświęcony Turcji. Przyczyny oczywiście wszyscy znamy: w tym roku obchodzone jest hucznie 600-lecie polsko-tureckich stosunków dyplomatycznych, a w zeszłym roku mieliśmy 90-lecie podpisania umowy o przyjaźni pomiędzy Polską a Turcją. Z tego też powodu najświeższe wydanie zostało zredagowane przy współpracy z Instytutem im. Adama Mickiewicza (przy okazji gorąco polecam ich stronę www.turkiye.culture.pl – po angielsu, turecku i polsku!).

Zacznijmy jednak od okładki, jak to Skylar zwykła czynić. Wiecie, że mam na tym punkcie lekką traumę, pisałam o tym przy okazji recenzji książki Elif Şafak TUTAJ.
I tu uwaga: okładka Herito poświęcona Turcji, autorstwa Kuby Sowińskiego, to taka fajna graficzna fantazja łącząca turecką i polską flagę oraz symbolikę tureckiej herbaty (z być może polskim wzorem na łyżeczce..?). Jest dobrze! Nie ma dublowania stereotypów, wież minaretów i kobiet w chustach…

Z kolei zawartość to całe 230 stron bardzo starannie wydanego magazynu, przyjemnego także dla oka pod względem graficznym.
Eseje są podzielone na kilka tematycznych grup. Ich autorami są zarówno Polacy (m.in. chętnie czytany przeze mnie Adam Balcer z UW), jak i Turcy (np. Ayşe Çavdar). Mamy zatem teksty o wspólnych momentach w polskiej i tureckiej historii, o naszej wzajemnej obecności w naszych krajach (czasem zaskakujących).
Są ciekawe artykuły o Turcji wobec Europy i Unii Europejskiej, o ekonomi, a także interesujące ujęcia współczesnej Turcji oczami trojga tureckich naukowców-dziennikarzy. Teksty są aktualne, więc mam nadzieję, że chociaż trochę pozwalają zrozumieć aktualne polityczne konteksty w Turcji (a przynajmniej próbować…). Szczególnie interesujące wydały mi się dwa eseje dotyczące świeckości tureckiego państwa w odniesieniu do islamu.
Osobno czaję się (bo nie zdążyłam jeszcze przeczytać całości) na artykuł o życiu w pałacu Topkapı, czy na tekst o minbarach (muzułmańskich ambonach) zachowanych po Turkach w polskich kościołach – takie smaczki zostawiam sobie na koniec.
Oczywiście niektórzy krytycznie nastawieni do życia czytelnicy mogą znaleźć zarzut, że w piśmie nie ma tematów „trudnych”, czy też bardziej – obiegowo uznawanych za trudne. Wydaje mi się jednak, że przy takiej rocznicy i tego typu wydawnictwach nie to jednak jest ważniejsze, co dzieli, szokuje i dziwi, a raczej to, co kulturowo łączy. Dialog, współpraca, inspiracja przez wieki pomiędzy naszymi dwoma krajami, a do tego: spokojna, rozsądna i dogłębna analiza dokonana przez autorów tekstów, to są niewątpliwe atuty tego wydawnictwa.

Długie artykuły przyozdobione są ciekawymi rycinami i zdjęciami czy reprodukcjami dzieł sztuki. Niewątpliwie całe wydanie zasługuje na uwagę fanów Turcji, szczególnie tych poważnie zainteresowanych tym krajem. Dodatkową zaletą jest fakt, że angielską część można dać naszym anglojęzycznym tureckim znajomym do lektury a następnie przeprowadzić kreatywną dyskusję :)

Podsumowując, zachęcam do zapoznania się z tym wydawnictwem osoby zainteresowane Turcją tak na serio i ciekawej „szerszych perspektyw”, a nie tylko ślizganiem się po powierzchni. Na pewno pismo zasługuje na dołączenie do „tureckiej biblioteczki” i warte jest starannej lektury. Jak to z Turcją, czeka Was wiele zaskoczeń :)

Tym, którzy przebywają poza Polską podpowiem, że można zakupić ten numer nie tylko w wersji drukowanej, ale także cyfrowej. Szczegóły na stronie „Herito”.