/Aktualizacja 26.01.2018/

Dzisiaj w ramach poradnika będzie trochę bardziej oficjalnie, rzekłabym, dyplomatycznie ;)
Chodzi mianowicie o formalności, których musimy dokonać aby wjechać do Turcji i przebywać w tym pięknym kraju w celu turystycznym krótko – lub trochę dłużej. Przybliżę też temat pracy w Turcji – bo cieszy się on całkiem sporym powodzeniem a zainteresowani być może nie zawsze są świadomi, z jakimi formalnościami się to wiąże.

Wiza turystyczna na 90 dni

Osoby odwiedzające Turcję kilka lat temu pamiętają jeszcze wizy 30-dniowe wklejane do paszportu w formie kolorowej naklejki. Po wygaśnięciu ważności takiej wizy jechało się na 24 godziny (lub i mniej) na Cypr, Kos czy do Bułgarii i można było wrócić do Turcji z nowiutką wizą i zostać kolejny miesiąc.
Przepisy się jednak zmieniły, i od jakiegoś czasu mamy nowy system: wizy 90-dniowe wielokrotnego wjazdu. Ich zakup dotyczy wszystkich obywateli RP (i wielu innych krajów) odwiedzających Turcję w celach turystycznych, biznesowych oraz handlowych. Nie daje prawa do pracy! Jeśli ktoś planuje zostać tu na dłużej (ponad 3 miesiące), lub w innym celu – o tym później.
90 dni pobytu możemy wykorzystać w trakcie 180 dni. Przykład: przyjeżdżamy na wakacje 1 maja na 2 tygodnie, wjeżdżamy z nową wizą. Następnie odwiedzamy Turcję np. we wrześniu – wykorzystujemy wtedy tą samą wizę! Straci ona ważność dopiero pod koniec października (warto pamiętać, że liczymy 180 dni, a nie 6 miesięcy).
Z tego co wiem nie ma możliwości wykorzystać wizy 90 dniowej w 3 miesiące, a potem załatwić sobie nowej wizy jak to kiedyś bywało – na granicy czy online.

Ważność paszportu

Wjeżdżając do Turcji na wizie turystycznej ważność Waszego paszportu powinna wynosić jeszcze 180 dni od daty wjazdu. Oczywiście jeden czy kilka dni nie powinny robić wielkiej różnicy, szczególnie jeśli wjeżdżacie w ramach zorganizowanej wycieczki z biurem podróży (i już macie bilet powrotny do Polski), ale mimo wszystko warto o tym pamiętać.

E-visa – kupowana przez internet

Dotychczas można było wizy zakupić na granicy wjeżdżając do Turcji. Kto kupował ten wie, ile się tam czasem z tej okazji nastało w kolejce. Od zeszłego roku pojawiła się nowa opcja: zakup wizy przez internet. Unika się kolejek i nie trzeba pamiętać o tych 15 euro czy 20 dolarach odłożonych specjalnie na potrzebę zakupu naklejki (przyznam się, często zapominałam i potem było gorączkowe szukanie jakiejś gotówki). Nie mówiąc już o tym, że płaci się mniej – na granicy wizy owszem kupić można, ale drożej!

Zakupu może dokonać każdy, kto ma dostęp do karty płatniczej lub kredytowej – nie musi to być nasza karta, może należeć do kogoś innego (partner, rodzic, znajomy itp.). Obsługa jest banalnie prosta, po polsku. Gwarantuję, że każdy radzący sobie jako tako z obsługą internetu sobie poradzi.

Po dokonaniu zakupu należność ściągana jest z karty w dolarach (jeśli macie kartę w złotówkach będzie oczywiście przewalutowanie), a wiza w formie pliku PDF jest wysyłana na e-maila do wydruku. Dlatego można to zrobić niemalże chwilę przed podróżą, ważne tylko, aby wpisać dokładne dane z paszportu i mieć dostęp do poczty. Wizy nie trzeba drukować; celnik zobaczy ją w systemie, ale na wszelki wypadek oczywiście możecie mieć ją wydrukowaną.

Adres strony, na której kupujemy e-visę: https://www.evisa.gov.tr/en

Co ważne: przy wykupie wizy pojawia się wybór daty wjazdu – jest to tym samym pierwszy dzień ważności naszej wizy. Na stronie pojawia się automatycznie obliczona data, do kiedy wiza będzie ważna – całkiem przydatna rzecz.

Wydrukowaną wizę wkładamy do paszportu i trzymamy oba dokumenty razem w ciągu naszych podróży. Nawet jeśli wydruk by się zgubił, nie powinno być problemu – widniejemy w tureckim systemie i po zeskanowaniu paszportu granicznik zobaczy naszą wizę i jej ważność.

Wiza tradycyjna na lotnisku

Jeśli bardzo upieramy się na zakup wizy w okienku na lotnisku lub nie mieliśmy czasu na załatwienie e-visy, możemy kupić ją na lotnisku, ale pamiętajmy, że obecnie trwa okres przejściowy, który docelowo ma prowadzić do wyeliminowania „wizowych okienek” na granicach. Dlatego lepiej zawczasu nauczmy się kupować wizy internetowe, zawsze to jakaś nowa umiejętność :) Pozostaje mieć nadzieję, że wizy dla Polaków zostaną w ogóle zniesione – kto wie, może i ten dzień nadejdzie wkrótce?

Jak zostać dłużej w Turcji – cel turystyczny, prywatny, edukacyjny…

ikamet

Ikamet przysłany pocztą: wielkość karty kredytowej, szykowna czerwona okładka, informator o prawach i obcokrajowca w Turcji. Pełna kulturka :)) (Źródło: www.goc.gov.tr)

Jeśli uroki Turcji zachęcają nas, aby pozostać w tym kraju na dłużej niż 90 dni pod rząd, czeka nas nieco biurokracji, na szczęście – do przejścia, nawet w Turcji. Powinniśmy sobie wyrobić pozwolenie na pobyt, czyli tzw. oturma izni (residence permit), w skrócie ikamet. Ikamet możemy nazwać naszym dowodem osobistym na czas pobytu w Turcji dłużej niż 3 miesiące.

Wydawany jest on w 6 różnych kategoriach (m.in. krótkoterminowa, długoterminowa, rodzinna, studencka). Może być na miesiąc, a może być i na rok. Kiedy nasze turystyczne 90 dni zbliżać się będzie powoli do końca, powinniśmy więc udać się do jednostki zwanej İç İşleri Bakanlığı Göc İdaresi (czyli mówiąc krótko Wydziału Emigracyjnego), która zajmuje się sprawami yabancı (cudzoziemców). Dowiemy się tam jakie dokumenty powinniśmy złożyć w naszej sytuacji.

Możemy też sprawdzić to na tej stronie: https://e-ikamet.goc.gov.tr/ (jest po angielsku i rosyjsku również).

Jeśli studiujemy w Turcji, formalnościami zajmuje się nasza uczelnia, jeśli odwiedzamy tureckich członków rodziny lub mamy tureckiego małżonka – warto udać się do urzędu wraz z nimi. Z kolei jeśli przebywamy na „delegacji” jako pracownicy sezonowi np. polskich biur podróży – sprawy te załatwia za nas pracodawca (a wcześniej w takich przypadkach aplikujemy o wizę już w Polsce, w Ambasadzie Turcji w Warszawie i wklejana jest nam do paszportu). W pozostałych przypadkach (np. kupiliśmy w Turcji mieszkanie, albo zostajemy aby podróżować czy np. pisać książkę ;)), kolejność działania wygląda tak:

  • składamy wniosek online poprzez stronę https://e-ikamet.goc.gov.tr/
  • wybieramy datę spotkania w Urzędzie (zazwyczaj jest dość odległa), kiedy pojawimy się z wnioskiem i dokumentami
  • przy ostatnim kroku pokazuje nam się lista dokumentów, które potrzebujemy, kwitków do zapłacenia, itp.
    Wszystko najlepiej wydrukować
  • zbieramy dokumenty i czekamy na nasze randevu (spotkanie w Urzędzie)

*jeśli jest to nasz kolejny ikamet, i dane (np. paszport, adres w Turcji) nam się nie zmieniły, nie trzeba będzie przy wniosku wybierać spotkania, tylko dokumenty wysyła się pocztą, a cała procedura trwa szybciej (system sam nam to podpowie)

W skrócie, musimy przedstawić:

  • dokument wskazujący miejsce zamieszkania (np. hotel, umowę najmu, prawo własności do mieszkania w Turcji czyli tzw. tapu uwierzytelnione notarialnie)
  • dowód posiadania środków na koncie (liczy się, że na każdy miesiąc życia w Turcji potrzebne nam jest 300 dolarów; musimy je mieć na koncie tureckim, lub polskim! Potrzebny jest wydruk z konta)
  • ubezpieczenie wykupione w tureckiej ubezpieczalni pokrywające KL+NWW (koszt ok. kilkaset lir, zależnie od wieku), niestety nie może być to ubezpieczenie polskie. Ubezpieczenie musi pokrywać dokładny czas pozwolenia, zwróćcie uwagę na daty!
  • wypełniony wniosek wizowy (online)

    Dodatkowo, jeśli studiujemy, pracujemy jako ‚delegat’ biura podróży czy mamy tureckiego małżonka – są potrzebne inne odpowiednie dokumenty.

    Po złożeniu wszystkich dokumentów i uiszczeniu opłaty 50 TL oraz opłaty za czas pobytu w Turcji (25$ za pierwszy miesiąc i 5$ za każdy następny) nasz ikamet zostanie nam wysłany pocztą na turecki adres zamieszkania. Od tego momentu posiadamy nasz turecki numer PESEL (yabanci kimlik no.), możemy też sobie wyrobić numer NIP (vergi no.),  czyli jednym słowem stajemy się stuprocentowym „yabancı” [jabandży] ;)

Praca w Turcji – nie tak różowo

Zarówno wiza turystyczna jak i ikamet nie pozwalają nam na jakąkolwiek pracę w Turcji!!

Turcja chroni swój rynek pracy i nie możemy tutaj ot tak, poszukać zarobku. Oczywiście można podjąć ryzyko nielegalnej pracy, co roku podejmuje je wielu obcokrajowców, ale narażamy się tym samym na deportację z kraju, finansową karę dla nas i pracodawcy i na dodatek zakaz wjazdu przez np. kolejnych 5 lat!

Zanim więc pomyślimy o tym, jak cudownie byłoby pracować pod tureckimi palmami, weźmy te kwestie pod uwagę. Na ochłodę dodam, że zarobkowanie w Turcji nie równa się wcale kokosom. Ponadto jedyne możliwości legalnej pracy w rejonie turystycznym to albo bycie „delegatem” polskiego biura podróży (przewodnik, pilot, animator) – wtedy dostajemy tymczasowe pozwolenie np. na 6 miesięcy – i formalnościami zajmuje się tu pracodawca.

Drugą opcją jest pozwolenie na pracę wydawane na minimum rok przez tureckie Ministerstwo Pracy, o które także aplikuje nasz przyszły szef, składając wszystkie wnioski i dokumenty (np. oryginały i tłumaczenie naszego paszportu, dyplomu, cv) – samo oczekiwanie na pozwolenie może trwać wiele tygodni.

Na pociechę dodam, że jeśli wybieramy się do Turcji w interesach, na rozmowy biznesowe, targi, krótkie zlecenia (np. kilkudniowe), nie ma potrzeby wyrabiania pozwolenia i możemy spokojnie skorzystać z naszej turystycznej wizy.

Na zakończenie tego jak zwykle przydługiego tekstu życzę wszystkim, którzy przez niego przebrnęli – przyjemnych pobytów w Turcji – zarówno tych krótkich, jak i długich :)

Następny wpis z poradnikowego cyklu za tydzień – będzie dotyczył najciekawszych atrakcji miasta Alanya. A kolejny – jeszcze przed rozpoczęciem Ramazanu! – sztuki picia rakı. Oj będzie się działo!