Taka już piękna prawie posezonowa pora w Alanyi, temperatura normalna, taka że można żyć, a jednocześnie nadal cieszyć się słońcem i przejrzystym powietrzem. Ach! Ponadto za rogiem czekają już jesienne przyjemności, może jakiś szybki wypad do Polski, na domowe, rodzinne, przyjacielskie ‚śmieci’ , może jakieś wakacje, może jakieś podróże. Och!

A potem zupełnie inna przyjemność: zima w Alanyi – o niej napiszę następnym razem, bo to temat na osobną notkę. W tym roku bowiem – jak wróbelki ćwierkają – samoloty czarterowe z Polski mają tu latać całą zimę. Co prawda nie raz już tak wróbelki ćwierkały i nic z tego nie wychodziło, ale tym razem wydaje mi się, że naprawdę to jest możliwe. W związku z tym wiele osób zastanawia się jak tu zima wygląda i czy w ogóle jest co robić, czy przyjechać warto. Otóż: jest. Ale o tym w kolejnej notce :)

Póki co trzy reklamy, które ostatnio przykuły moją uwagę w tureckiej telewizji. Nie oglądam jej aktualnie dużo z powodu oczywistego braku czasu, ale udało się mimo wszystko „coś” wyłapać.

Najpierw dwie do śmiechu a dla chętnych do nauki tureckiego i do zapoznania ze specyficznym tureckim poczuciem humoru, dwie z tej samej serii:


Scenka przedstawia parę, która szuka mieszkania. Dziewczyna (reprezentująca często wyśmiewaną stereotypową turecką „blondynkę”) żali się chłopakowi, że nie znalazła w internecie odpowiedniego mieszkania:
Bulamadim (nie znalazłam)…
Chłopak reaguje na to zdziwieniem:  – Aradığın evi sahibinden.com’da bulamadın mı?? (Nie znalazłaś domu na sahibinden.com??). Podobnym zdziwieniem reaguje cała kawiarnia, jak i wszyscy (w domyśle pewnie cała Turcja, wraz z tureckim Eskimosem).
Zniecierpliwiony prosi:  – Ver şunu bir bakabilirmiyim (Daj to, mogę zobaczyć?)
I oczywiście sprawa się wyjaśnia:
Hayatım, Ankara’da leb-i-derya ev bakmışsın (Kochanie, dosłownie: moje życie; w Ankarze szukałaś domu z widokiem na morze)
Dziewczyna odpowiada:
Evet işte, yok yok yok! (Tak właśnie, nie ma, nie ma, nie ma!)

Tu już tylko widzimy załamanie chłopaka, a w tle lektor grobowym głosem podpowiada: Aradığın ev sahibinden.com’da yoksa muhtemelen böyle bir ev yoktur (Jeśli szukasz domu, którego nie ma na sahibinden.com, oznacza to najprawdopodobniej, że taki dom nie istnieje).

I epilog.
Chłopak: – Bebeğım Ankara’da deniz yok (Kochanie, dosłownie: dzieciaczku; w Ankarze nie ma morza)
Dziewczyna: – Ciddimısın? (Mówisz poważnie?)
Zrezygnowanemu chłopcu pozostaje tylko zawołać kelnera:
– Yyy pardon biz hesab alabilirmıyız acaba? (Przepraszam, możemy poprosić rachunek?)

A teraz druga, oparta na podobnym schemacie:

Bulamadim abi, ya (Bracie, nie znalazłem no)
Neee? Aradığın arabayı sahibinden.com’da bulamadın mı (Co? Nie mogłeś znaleźć samochodu jakiego szukasz na sahibinden.com?)

Po przyjrzeniu się wpisanej w wyszukiwarce frazie wyjaśnia:
Abi, üç tekerli dört çeker aramişsın (Bracie, szukałeś 3 kołowego z napędem na 4 koła)
Eeee (Tego się nie da przetłumaczyć, to trzeba przeżyć ;) tureckie słowo klucz oznaczające w zależności od kontekstu Tak, Nie, No i, I co)
Üç teker nasıl dört çeker abi (Trzy kołowy jak będzie napędzał cztery koła bracie? – dodatkowo mamy tu rymowankę, które Turcy lubią, teker / çeker)

Pośmialiście się razem z Turkami? :) To teraz reklama klimatyczna.

Jedno pytanie: Komu przeszły po plecach ciarki? :) Bo mi zawsze jak ten spot oglądam.

Reklama festiwalu jazzowego w Stambule, który odbywa się właśnie po raz 24. Aż chciałoby się tam być a samej reklamy tłumaczyć nie trzeba. Jazz, promy na Bosforze i Stambuł to znakomite połączenie… A reklama wszystkich miłośników stambulskiego klimatu na pewno porwała, nawet tych nie przepadających za jazzem, czyż nie? ;)
Dla smaczku dopowiem, że w ramach festiwalu wczoraj (i nawiązując do roku obchodów 600-lecia stosunków polsko-tureckich) wystąpił Leszek Możdżer, a wkrótce będzie koncertował także Marcin Masecki.

Cóż nam pozostaje tylko marzyć o kolejnej wyprawie nad Bosfor :)
Miłego weekendu!