Jako prawdziwa racjonalistka ;) bardzo lubię symbole i dziś mam znów symbol, którym muszę się podzielić z Czytelnikami.
6 czerwca Roku Pańskiego 2005 po raz pierwszy stanęłam na tureckiej ziemi.
W najbardziej pokręconych snach nie przypuszczałabym, że 10 lat później nadal tu będę. I to z własnej nieprzymuszonej woli. A co więcej, że nadal będę pisać tego bloga ;)
Nigdy nie robiłam planów długoterminowych. To dlatego fakt, że jestem w Turcji mnie tak zaskakuje. Nie pisałam sobie ścieżki kariery, nie kalkulowałam, że będę pracować w zawodzie X i realizować się jako Y, a mieszkać za granicą w kraju T. Raczej płynęłam z prądem, podejmując decyzje spontanicznie, w zależności od tego co podpowiadała mi intuicja. Raz złe, raz dobre. Priorytetem życiowym było podróżowanie, pisanie i możliwie jak najwięcej dni w roku spędzonych w tzw. odkrytych butach. No co się śmiejecie, naprawdę lubię nosić sandały lub klapki i mogłabym to robić cały rok. I mimo że jestem starsza i mądrzejsza o 10 lat, nadal działam i myślę tak samo, choć wiele razy dostałam za to po głowie ;)

W mojej tureckiej przygodzie nie zmieniłabym ani dnia – wszystkie doświadczenia, nawet te negatywne, dały mi bardzo dużo. Z niecierpliwością wypatruję kolejnych etapów tej przygody. Choć nadal nie robię planów dłuższych niż rok, pół roku, mam wrażenie że szybko się od tej „cholernej” Turcji nie uwolnię.

Wspominki robiłam rok temu, przy okazji jakże miłej i okrągłej dziewiątki. Opisywałam je tutaj i tutaj. A potem jeszcze tutaj.

Dzisiaj więc nie będę się rozpisywać, puszczę Wam tylko jedną piosenkę Serdara Ortaça „Beni unut” (Zapomnij o mnie). Kiedy jej słuchałam w mojej pierwszej pracy (pracując w hotelowej tureckiej łaźni) byłam święcie przekonana, że śpiewa kobieta. Dziś już wiem, że to facet. Język brzmiał tak orientalnie, egzotycznie. Nie rozumiałam ani słowa. Dziś rozumiem cały tekst bez wysiłku. Czerwcowe powietrze pachniało kwiatami bugenwili. Tak jak pachnie dzisiaj.

Ale najpierw pokażę jak wyglądałam. O, tak:

Mój współpracownik z pracy, Ali, obcina mi włosy :)

Mój współpracownik , Ali, lubił na mnie eksperymentować. Obcinał mi włosy, strzygł mnie „ogniem”, plótł warkoczyki ;)

Na jednej z pierwszych wycieczek w życiu

Na jednej z pierwszych wycieczek w życiu… ;)

A Serdar śpiewał o, tak. Tego lata był to wielki hit:


A teraz biorę Króla Pomarańczy pod pachę (za parę dni stuknie nam 7 latek!) i idziemy na wino.