Blogerzy często publikują jakieś spisy, wyliczanki i spisy powszechne. Równie popularne są słowniczki i alfabety. Jak dotąd żadnego własnego alfabetu tutaj nie przedstawiałam, i właśnie – dosłownie chwilę temu – wpadłam na pomysł genialny w swojej prostocie a przy okazji mam nadzieję – zabawny. Oto ALFABET TURECKICH POJĘĆ by Skylar! Co jakiś czas będę publikowała wpisy prezentujące słowa zaczynające się na kolejne literki alfabetu. Dobór słów będzie, jak to mówią nowocześni ludzie, randomowy. Czyli mój własny, indywidualny, powiedzmy to wprost: przypadkowy. Postaram się jednak wybierać słowa, które mi z czymś śmiesznym lub ważnym się kojarzą, tak i żebyście Wy, Szanowni PT Czytelnicy, mieli z tego powodu trochę uciechy moim kosztem a i może czegoś nowego się dowiedzieli.

Zaczynamy, bo jakże by inaczej, od literki A.

A jak Anne czyli Matka

Po przecież matka jest początkiem wszystkiego. Szczególnie w Turcji. Matko nie mówi się tylko do własnej matki, ale także do teściowej (chociaż tutaj także sprawdza się gęste od tradycji i znaczeń pojęcie kayınvalide (albo kaynana, o teściowych bliżej na literce K, więc trochę poczekacie :)).  Anne, anne! – krzyczą dzieci pod blokami. Matka jest dla Turków postacią tak samo istotną, jak często zapominaną. Turecka mama, szczególnie ta tradycyjna, niepracująca, jest przede wszystkim od karmienia. Robi najlepsze potrawy na świecie, które pozwalają zachować męski brzuch w odpowiedniej formie. Zapytajcie jakiegoś Turka (w dowolnym wieku) skąd ten brzuch, a raczej bęben – z dumą pogłaszczą się po nim, jak kobieta w ósmym miesiącu ciąży, mówiąc jedno słowo „Anne”. W kuchni tureckiej mamy zawsze jest mnóstwo pysznego jedzenia, i nigdy nie zabraknie talerza dla niespodziewanego gościa.
Dzień Matki odbywa się w Turcji zawsze w drugą niedzielę maja – w tym roku będzie więc jutro, 8 maja.  Tureckim mamom kupuje się prezenty, słodycze, a kończy się oczywiście ucztowaniem… przy maminym stole, bo przecież mama gotuje najlepiej!
Synonimem słowa anne jest ana, np. Meryem Ana (dla nas: Matka Boska, dla Turków w znaczeniu „Święta Maria”). Jako przymiotnik oznacza także coś „głównego” i „pierwotnego”, np. ana dili (język rodzimy), ana bina (główny budynek). Słowo ana najczęściej jednak można usłyszeć w zestawieniu ze słowem avrat (żona), kiedy zdenerwowany Turek przeklina – gdy w przekleństwie pod czyimś adresem pojawi się matka i żona to wiadomo, że mamy już ciężki kaliber…

A jak Avrat, tudzież Arvat – Kobieta, żona

Oficjalnie kobieta to kadın a żona to eş, ale zdarza się usłyszeć także tego „avrata”. W moim osobistym przypadku jestem nazywana avratem, kiedy Król Pomarańczy chwali się innym jaki to dobry chleb upiekłam, albo ciasto. Zwykłam to więc traktować jako odpowiednik zwrotu „to dobra kobita była”, która, no wiecie, w izbie zawsze ten ogień na palenisku podtrzymuje. To słowo pojawia się także jednak w utyskiwaniu na baby, np. w przysłowiu: avrat var ev yapar, avrat var ev yıkar, czyli „kobieta jest, stworzy dom, kobieta jest, zburzy dom. I wszystko jasne…
Nie mogę przemilczeć kwestii „arvata” – to oczywiście to samo, ale zauważyłam że Turcy mają skłonność, która mnie osobiście obezwładnia – do przestawiania liter w wyrazach, powstają więc takie zabawne twory które szczególnie w małomiasteczkowej Alanyi wchodzą potem do języka codziennego… :)

A jak Ayran

Turecka specjalność, czyli rozwodniony jogurt doprawiony solą, pity najlepiej na zimno, z kostkami lodu i warstwą pianki. Ayran często gości na tureckich stołach, idealnie pasuje do tłustawej kuchni domowej i potraw mięsnych – np. kebaba. Turystom polecam go zawsze regularnie spożywać (na zmianę z białym jogurtem), aby przystosować się do tutejszej flory bakteryjnej, poza tym doskonale gasi pragnienie. W tureckiej codzienności ten napój znam jako najlepszy usypiacz (choć nie usypia mnie, tylko K.P. który śpi po nim jak niemowlę). Będąc więc w Turcji, gdy ktoś powie nam: „ale mi się spać chce”, możemy odpowiedzieć z wszystkowiedzącym uśmiechem: „Pewnie wypiłeś/aś ayran?”

A jak Allah Allah!

To słowo być musi. Allah czyli po prostu Bóg. W islamie jest trochę inaczej niż w chrześcijaństwie, wzywanie imienia Boga nadaremno to nie grzech. Przeciwnie: możemy się 99 imionami boskimi otaczać w codziennym życiu, mają nas one chronić, pocieszać, towarzyszyć nam przy wymagających tego sytuacjach. To dlatego używa się często „Allahım” (o mój Boże), albo „Allaha şükür (dzięki Bogu)”, „Maşallah (także dzięki Bogu) czy „İnşallah” (daj Bóg). Z tego samego powodu trochę dziwi mnie i martwi niezdrowa fascynacja Europejczyków zwrotem „Allah ekber/akbar” – co oznacza po prostu po arabsku „Bóg jest wielki” (po turecku „Allah büyük”). Niestety paru bezmózgich oszołomów których nawet muzułmański pies z kulawą nogą nie powącha, zwrot ten wprowadziło do europejskiej świadomości zupełnie niezgodnie z jego przeznaczeniem. Tak naprawdę mówi się to niekoniecznie w momencie odpalania ładunku wybuchowego, tylko raczej wołając o boską pomoc w sytuacji przerażenia czy zagrożenia.

A jak Amin (może być z daszkiem: âmin)

Jak ktoś mądrze gada, możemy mu, jak skończy, powiedzieć „amin” – czyli mówiąc krótko „amen”. Czyli „dobrze gada, polać mu” w bardziej uduchowionej, ascetycznej wersji. W Polsce też się zdarza, nie? ;)

A jak Atatürk i A jak Ata

O Atatürku, pierwszym prezydencie, twórcy Republiki Tureckiej dużo pisać nie trzeba, bo wszystko już zostało powiedziane i napisane. W skrócie: w Turcji jedni mają Boga, drudzy mają Atatürka. Trzeci albo nie istnieją, albo się dobrze maskują. Ciekawe jest za to słówko „Ata”, oznaczające przodka, lub ojca w szerokim, egzystencjalnym znaczeniu. To z tego trzonu powstało pierwsze tureckie nazwisko (wcześniej tytułowano się przydomkami i funkcjami) – „Ojciec Turków”, czyli Atatürk właśnie.

A jak Abi, A jak Abla

Na koniec zejdźmy z piedestału i wróćmy do rodzinnej codzienności. Abi (a właściwie dawniej ağabey) to starszy brat, ale nie tylko ten nasz, dosłowny, ale każdy starszy chłopak czy mężczyzna, któremu chcemy okazać szacunek. Podobnie siostra to abla – albo starsza siostra ale i starsza od nas kobieta, dziewczyna. Co może się okazać istotne: jeśli ktoś w Turcji tytułuje nas jako „abiego” czy „ablę” oznacza to czysty, nieseksualny stosunek do nas. Będąc mężczyzną należy więc pożegnać nadzieje na flirt, gdy Turczynka mówi o nas „To mój abi”. Podobnie z paniami i tureckimi mężczyznami. Na początku trochę mnie to dziwiło, ale teraz bardzo cieszę się z obecności tych słówek – porządkują turecką rzeczywistość i pozwalają się czuć swobodnie. Co prawda oznacza to jednocześnie, że staję się „ablą” dla coraz większej ilości osób, ale cóż, czasu, kochanieńka, nie oszukasz.