Jak zostać w Turcji na dłużej?

Oto wpis, na który zapewne wielu z Was czekało. Pora wreszcie przełożyć marzenia na rzeczywistość. Mam nadzieję, że informacje poniżej zawarte w tym Wam pomogą.

Bo to jest tak: jedziesz do Turcji na wakacje, jedne, drugie, trzecie, za każdym razem na tydzień czy dwa, ale… chciałoby się więcej i już nie w hotelu na all inclusive, ale bardziej niezależnie.
Jesteś emerytem, nauczycielem z długimi wakacjami albo pracujesz zdalnie – no w każdym razie masz czas na to, by pomieszkać sobie „gdzieś indziej”. Nacieszyć się słońcem, morzem, powolnym rytmem życia, soczystymi owocami i warzywami z bazaru.
Albo: zakochałaś/łeś się w Turcji, albo w obywatelu/obywatelce tego kraju, chcesz sprawdzić jak to jest, pomieszkać trochę, zobaczyć czy Wam wyjdzie.

„Chcę zostać w Turcji na dłużej!”

I stąd te maile i zapytania, które często ostatnio dostaję. Jak to by było… zostać w Turcji na dłużej? Nie przyjeżdżać tylko na wakacje, tylko stać się takim pół-lokalsem? Zadomowić się, mieć swoje wydreptane ścieżki, zbliżyć się do codziennego życia? Albo po prostu odpocząć w innym rytmie, oddalić się na trochę od codzienności, problemów, rutyny?

I właśnie, od razu ostrzegam. Ten wpis nie będzie o tym, jak zostać w Turcji na stałe. Wiecie dlaczego?
Dlatego, że takie założenie na początku wróży najczęściej kłopoty i rozczarowanie. Zdobędę się tutaj na bolesną szczerość, która na pewno niektórym się przyda (i wybaczcie mi ten wszystkowiedzący ton).

Jeśli myślisz o mieszkaniu w Turcji jak o byciu w raju, o tym, że magicznie rozwiąże to wszystkie Twoje problemy, że przecież Turcja jest takim przyjaznym krajem, gdzie panuje tu tak fascynujący slow life, że nic, tylko się tu przeprowadzać, to…

… jesteś w błędzie. I musisz najpierw przeczytać ten tekst. Turcja jest takim krajem jak każdy inny, ma swoje plusy i minusy.

Ale wiem, nie uwierzysz, dopóki nie spróbujesz. I dlatego też zanim spalisz wszystkie mosty, sprzedasz mieszkanie w Polsce lub wynajmiesz je na rok studentom, zanim rzucisz pracę, zanim pożegnasz się z rodziną i przyjaciółmi (pewnymi, że skoro zamieszkasz w Turcji, to czeka cię rychła śmierć lub przejście na islam; nie wiadomo co gorsze), proponuję Ci zamieszkać w Turcji na próbę. Na tyle, na ile pozwalają Ci możliwości i finanse. Miesiąc, dwa, trzy? To na początek idealny okres by zobaczyć, czy naprawdę Ci tu się spodoba.

Tyle teorii, pora na konkrety.

1. Wiza turystyczna do Turcji

W Turcji możesz przebywać nieprzerwanie przez 90 dni na podstawie wizy turystycznej. Możesz wjeżdżać i wyjeżdżać, ale w sumie pobyt nie może przekroczyć 90 dni.
Do wyrobienia wizy nie potrzebujesz nic poza ważnym paszportem i kartą płatniczą. Zamówisz wizę i ją opłacisz dosłownie w 10 minut na stronie: https://www.evisa.gov.tr/pl/ Kosztuje 20 dolarów (ok. 75 zł).

Jeszcze jedna uwaga: wiza jest ważna 90 dni w ciągu 180 dni, co oznacza, że jeśli chcesz pomieszkać w Turcji dłużej niż 3 miesiące musisz wyrobić sobie pozwolenie o pobyt (ikamet), nie można ot po prostu zrobić sobie nowej wizy. O pozwoleniu dokładniej pisałam tutaj.

Ale o to zacznij martwić się pod koniec trwania wizy; to wystarczy. Nie zawracaj sobie tym głowy wcześniej, szkoda czasu i energii.
Zamiast od początku pakować się w wyrabianie ikametu, w tą całą biurokrację, która (jeśli nie znasz języka, a pewnie nie znasz), szybko otrzeźwi Twój zapał do mieszkania w Turcji, zrób sobie wizę i oszczędź stresu.

2. Praca w Turcji od ręki? Zapomnij.

Niezależnie od tego czy wjedziesz do Turcji na wizie, czy wyrobisz sobie pozwolenie na pobyt, nie możesz w Turcji legalnie pracować. To ważne, bo wielu osobom wydaje się, że mogą przyjechać do Turcji i pracować w przysłowiowej knajpie po to, by zarobić na bieżące wydatki. Niestety – nie mogą. Przynajmniej legalnie. A jeśli zdecydujesz się na pracę nielegalną – podejmujesz ryzyko deportacji, kary finansowej i wieloletniego zakazu wjazdu do Turcji. Czy zatem warto ryzykować? Zdecydujcie sami.
Ja osobiście zachęcam do tego, by przed wyjazdem do Turcji przygotować sobie „poduszkę finansową” po to, by po prostu nie musieć pracować. Praca w Turcji, nawet legalna, nie jest ani lekka, ani łatwa, ani super płatna (albo raczej: musisz mieć dużo szczęścia i/lub umiejętności).
O kosztach codziennego życia będzie za chwilę.

Uwaga: jeśli jesteś freelancerem – do pracy wystarczy Ci łącze internetowe i komputer, albo masz własną firmę – to oczywiście Twoja sytuacja jest inna. Podobnie jeśli podczas 3-miesięcznego pobytu dostaniesz 1-2 zlecenia na miejscu (tłumaczenie? targi? jakaś konsultacja?) – według prawa na potrzebę takich krótkich zleceń nie musisz mieć pozwolenia na pracę. Ale raczej i tak się z tym nie afiszuj ;)

3. Koszty życia w Turcji – zrób zapasy kasy

Ile pieniędzy potrzeba, by wyżyć w Turcji przez miesiąc? Tutaj będzie dużo spekulacji, ale myślę, że i tak pomocnej. Zacznijmy od tego, że przydałoby się wyliczyć ile miesięcznie wydajesz w Polsce. W jakim mieście mieszkasz? Bo to też ma znaczenie.
Do jakiego miasta w Turcji się wybierasz? To też ma znaczenie.

Ja sugerowałabym po prostu, aby odłożyć na miesiąc dokładnie taką kwotę, jaka wystarczy Ci na godne życie w Twoim polskim mieście. Obecny kurs złotówki do tureckiej liry wynosi 1 PLN = 1,12 TRY (stan na 26.01.18). Niektóre rzeczy są w Polsce droższe, inne tańsze. Ale po moim ostatnim 7-tygodniowym pobycie w Polsce widzę, że Polska generalnie zdrożała.
Przy czym ja porównuję Poznań z niemal 3 razy mniejszą Alanyą.
Przykładowo jeśli mieszkasz i pracujesz w Warszawie, to chcąc się przeprowadzić do Alanyi Twój miesięczny budżet możesz nawet zmniejszyć o 10% – i tak Ci wystarczy. Jeśli natomiast celujesz w Stambuł, zwiększ go o minimum 20% – mieszkanie „zje” Ci sporo kosztów.
W Alanyi bez wysiłku zrobisz spore zakupy owocowo-warzywne na bazarze na tydzień za odpowiednik 25-30 złotych, kupisz koszulkę za 10 złotych, zjesz w dobrej knajpce za 25-30 złotych, a coś „na szybko” lub w stołówce za maksymalnie 10-15 złotych. Kawa i ciasteczko w zwykłej kawiarni nie wyniosą Cię więcej niż 10-12 złotych, a herbata w przyjemnej herbaciarni pod gołym niebem to kwestia 2-3 złotych. Miesięczny pakiet na telefon 2 GB internetu, 1000 minut i 500 sms to koszt 35 zł. Godzina pływania na basenie 12 złotych. Przejazd autobusem miejskim to koszt 2,5 zł. Bilet autobusowy z Alanyi do Antalyi (120 km) mniej niż 20 złotych. Przelot samolotem z Antalyi do Stambułu wyniesie Cię często mniej niż 100 złotych.

Jeśli chcesz rozeznać się w cenach podstawowych produktów, możesz pooglądać stronę marketu Migros, albo tańszego dyskontu Bim.

To co jest droższe to kosmetyki, elektronika, suplementy witaminowe i inne apteczne „cuda”, karty SIM (no, ale kupisz jedną i masz z głowy), importowana żywność (np. chińska, tajska, itp.), alkohol, żywność bezglutenowa, akcesoria dziecięce, paliwo do auta, sprzęt sportowy.

Podsumowując: im prostsze i bliższe naturze i zwyczajom lokalsów będzie Twoje tureckie życie, tym dla Ciebie taniej :)

4. Ubezpieczenie zdrowotne w Turcji

Nawet jeśli jesteś osobą ogólnie zdrową, młodą i rzadko chorujesz, wykup sobie polisę ubezpieczeniową na czas wyjazdu do Turcji. Nie obowiązuje tutaj żadne Twoje ubezpieczenie europejskie (nie mówiąc już o unijnej karcie EKUZ). W razie – odpukać – zachorowania lub wypadku – turecki szpital nie będzie się patyczkował i wystawi obcokrajowcowi konkretny rachunek.

Sposobów na wykupienie polisy jest sporo, wystarczy w internecie kliknąć jakąkolwiek porównywarkę ubezpieczeń, wybrać kraj (Turcja), daty pobytu, i taką polisę na konkretne daty mieć w kilka minut w swojej skrzynce pocztowej.

Ja osobiście od 10 lat korzystam z karty Planeta Młodych. Polisa obejmuje osoby od 5 do 59 lat. Kupuję ją online, karta przychodzi pocztą. Jej zaletą jest to, że kupuje się kartę od razu na cały rok i na praktycznie cały świat, a koszt jest niewielki (ja kupuję wersję Travel Sport za 150 zł na rok). Wielokrotnie korzystałam w przypadku moich zachorowań – i mogę polecić, są OK. [I nikt mi nie zapłacił za reklamę! ;)]

Uwaga – kiedy zdecydujesz się na dłuższy niż 3 miesiące pobyt i wyrobienie pozwolenia czyli ikametu, potrzebne już będzie inne ubezpieczenie, kupione w Turcji, ale taką tanią roczną polisę warto mieć i tak (to moje zdanie) ;)

5. Koszty mieszkania w Turcji

W tym punkcie znów muszę głównie skupić się na Riwierze Tureckiej i Alanyi, bo znam realia.
Wiem, że w pierwszej kolejności każdy kto przyjeżdża do Turcji na dłużej chciałby wynająć „normalne” mieszkanie. Z tym jednak nie jest tak łatwo. Oferty anglojęzyczne są kierowane, co oczywiste, do obcokrajowców, a więc są bardzo drogie i może dla niektórych niepotrzebnie luksusowe (no chyba że macie ochotę wynająć coś za np. 500-700 euro za miesiąc?). Jeśli szukasz jednak czegoś tańszego, to mało który właściciel będzie proponował atrakcyjne ceny za wynajem krótszy niż rok.
Z kolei na portalach internetowych typu Booking nie da się zarezerwować noclegu dłuższego niż miesiąc.

Ja proponowałabym na krótszy okres, szczególnie w okresie pozasezonowym, skorzystać z oferty tzw. apart hoteli. Są to hotele często całoroczne, z basenem, klimatyzacją, pokojami typu 1+1 (salon z wyposażonym aneksem kuchennym, łazienka, sypialnia), z balkonem. W cenie noclegu jest oczywiście prąd, woda, klimatyzacja, a często dostęp do wifi. Nie musisz więc zawracać sobie głowy rachunkami, formalnościami, kaucją, itp. Owszem, często takie hotele nie mają wysokich standardów; ot, proste meble, kanapy, kilka garnków i naczyń, elektryczny piecyk, mała lodówka, czajnik. Ale… czego chcieć więcej, skoro jesteś w Turcji na próbę?

Zaleta, że często takie hoteliki są położone w centrum lub blisko centrum, a zatem i blisko morza, a najważniejszy plus to to, że … są tanie. O ile w sezonie nocleg w takim hotelu może kosztować nawet po 200-300 tureckich lir za dobę, o tyle w zimie można wynająć taki sam apartament za nawet 1000-1500 lir za miesiąc. Nieźle, prawda?

Poglądowo możecie sprawdzić sobie hotel Twin Apart, który prowadzą bracia Króla Pomarańczy (na ich stronce tutaj, są też opinie i nowe zdjęcia na Bookingu). Mogę tylko polecić ;) Wielu zimowych mieszkańców takich apart hoteli to skandynawscy czy niemieccy emeryci, co mówi samo za siebie ;)

Podpowiem jeszcze inną opcję: jadąc do Turcji na wspomniane 3 miesiące zarezerwuj sobie najpierw na tydzień-dwa apart hotel, który Ci się podoba, a następnie zaczep obsługę w recepcji, czy możliwe jest przedłużenie pobytu. Jeśli tylko będą mieć wolne pokoje na pewno dadzą dobrą cenę.

6. Płatności: karty, gotówka, banki

Jeśli przywozisz ze sobą z Polski większą ilość gotówki na pobyt, oczywiście rozsądnie byłoby założyć sobie konto w tureckim banku i otrzymać kartę płatniczą. Wszędzie w Turcji można płacić kartą, jest też mnóstwo bankomatów.
Będąc turystą w wielu tureckich bankach możesz założyć konto i kartę, bez potrzeby posiadania pozwolenia na pobyt. Jedyne co musisz mieć to tzw. tax number, czyli numer podatkowy (vergi numarasi; jak nasz NIP). Wyrobisz go na podstawie paszportu dosłownie w 10 minut w najbliższym Urzędzie Skarbowym (Vergi Dairesi).

Można też zdecydować się na jeszcze prostszą opcję i płacić korzystając z polskich kont i kart. Polecam 2 rozwiązania:

  • Konto w polskim banku w złotówkach i karta złotówkowa. Wcześniej warto zorientować się czy nasz bank pobiera opłatę za przewalutowanie i wypłaty z bankomatu. Ja mam ekonto w mBanku i przewalutowanie nic mnie nie kosztuje. Regularnie płacę przypisaną do niego kartą w tureckich sklepach i bardzo dobrze na tym wychodzę przy obecnym kursie. Mogę tylko polecić. Konto z mojego polecenia właśnie w mBanku możesz założyć pod tym linkiem
  • Konto w polskim banku w euro, i karta do niego także w euro. W tureckich bankomatach (nie wszystkich, ale w wielu) można wypłacać euro. Wysokość prowizji zależy od Waszego banku. Ja mam np. 2,5 euro prowizji niezależnie od wysokości kwoty jaką wypłacam. Korzystam więc z tej karty rzadko, ale konkretnie, kiedy potrzebna mi gotówka ;)
    Wypłacone euro zamieniam na liry w kantorze.

7. Język – czy muszę znać turecki?

Uspokajam. Oczywiście, nie musisz. Po to żeby spokojnie poradzić sobie w Turcji przez taki krótki czas nie musisz od razu rzucać się na drogie kursy czy szkolenia, kupować stosu książek. Za to polecałabym zapoznać się z zasadami wymowy, czytania, pozapisywać sobie bazowe słówka, albo po prostu kupić i solidnie przewertować rozmówki polsko-tureckie. Nie wszyscy Turcy znają angielski, chociaż wielu będzie się tą znajomością obnosić. Nie wiadomo na kogo trafisz. Lepiej się przygotuj :)

8. Moje dzieci w Turcji – jak to będzie?

Załóżmy, że dłuższy pobyt w Turcji planujesz rodzinnie, z dzieciakami. Nie obawiaj się – jestem prawie więcej niż pewna, że Twoje pociechy będą się tu czuły świetnie. W każdym większym i mniejszym mieście w Turcji jest wiele placów zabaw i parków z atrakcjami dla dzieci. Często obok są umieszczone siłownie pod gołym niebem, stoły do tenisa stołowego – dla każdego coś miłego ;)

Ponadto w kawiarniach, restauracjach bez problemu otrzymasz krzesełko dla dziecka, wiele miejsc ma swoje kąciki dla dzieci. Co więcej pokój do przewijania dziecka to też normalność w prawie każdej większej restauracji czy galerii handlowej. Żeby było ciekawie pokój do przewijania nie znajduje się w ramach damskiej toalety, ale często ma osobne wejście z korytarza, po to by także tata dziecka bez problemu mógł wejść i się nim zająć.
Cóż, taka różnica kulturowa ;)

Do jednej rzeczy będziecie się musieli przyzwyczaić: ludzie często będą zwracać uwagę na Wasze dziecko, zaczepiać je, głaskać, dotykać, a nawet chętnie wezmą je na ręce. Turcy kochają dzieci i nie wstydzą się tego okazywać. Może to się przydać, bo chętnie Ci pomogą, widząc Cię z dzieckiem i, na przykład, torbami zakupów.

9. Bezpieczeństwo w Turcji

Jeśli będziesz mieszkać w średnim lub małym mieście, możesz czuć się bardzo swobodnie. Nawet w godzinach wieczornych czy nocnych i nawet, jeśli jesteś sam/sama. W Turcji nie ma czegoś takiego jak „panowie spod sklepu z piwem”, albo wystający pod bramami „żule”. To inna kultura, inne obyczaje. Oczywiście, trzeba się nastawić na zaczepianie, szczególnie w miejscowości turystycznej, gdzie zaczepia się głównie potencjalnych klientów albo chętne na flirty dziewczyny, ale jeśli nie zaliczasz się ani do jednych, ani do drugich, po prostu ignoruj. To działa!

W dużych miastach (Ankara, Stambuł) trzeba brać poprawkę na to, że… są to duże miasta ;) I jak to w metropoliach, bywa tam rozmaity element. Pilnuj swoich rzeczy, unikaj szemranych dzielnic, nie zawieraj przypadkowych znajomości, stroń od dużych zgromadzeń i demonstracji, a w klubach pilnuj swojego drinka.

Jeśli z kolei stresuje Cię turecka sytuacja polityczna, wyobraź sobie że jesteś obcokrajowcem, który na 2-3 miesiące przyjeżdża do Polski. Zastanów się tak na logikę, jaki wpływ na życie obcokrajowca przy tak krótkim terminie pobytu ma krajowa polityka? Poza tym, że wszyscy pewnie będą mu się żalić, jak to kraj schodzi na psy… :)

Oczywiście, turecka armia prowadzi akcję zbrojną przeciwko terrorystom na wschodzie kraju, ale w skali ostatnich 40 lat nie jest to nic nowego. Trwa też nadal stan wyjątkowy. Nie wpływa to jednak na życie na zachodzie czy w centrum kraju. Wygląda ono… po prostu normalnie.

10. Czy jeszcze coś muszę wiedzieć, na coś się przygotować?

Jeszcze telefony. O telefonach i internetach w Turcji pisałam szczegółowo tutaj. Przy maksymalnie 3-miesięcznym pobycie raczej nie powinniście martwić się o rejestrowanie polskiego telefonu w tureckim urzędzie podatkowym; bo podobno (podobno) do 3 miesięcy właśnie można go używać. Jeśli jednak macie wątpliwości lub wolicie dmuchać na zimne, lepiej przywieźć sobie osobny stary telefon do używania z turecką kartą SIM, a lub kupić telefon z drugiej ręki na miejscu. Tutaj opinie są bardzo różne i ciężko mi jednoznacznie się wypowiedzieć czy to potrzebne, czy nie. Ostatnio trochę się w tej kwestii zmienia. Ja bym zaryzykowała :) i w razie zablokowania telefonu poszła do Urzędu Podatkowego uregulować podatek (dopiero wtedy).

Oczywiście skupiłam się w niniejszym wpisie głównie na rejonach południa Turcji, z dwóch powodów. Pierwszy, to moja wiedza i doświadczenie. To, jak wiecie, moje rewiry. Drugi, to praktyka. Dużo więcej osób ma ochotę zamieszkać tymczasowo (albo na stałe) nad Morzem Śródziemnym niż w Ankarze czy – nawet – Kapadocji.

Chodzi o pogodę, która nawet w zimie potrafi naprawdę poprawić humor (piszę te słowa patrząc na piękne błękitne niebo, z uchylonym oknem, jest 15 stopni, po 3 dniach deszczy, to typowe w styczniu). Chodzi o bliskość morza, plaży, gór – faktycznie, w takich okolicznościach przyrody można spróbować pomieszkać :)

A poza tym – Turecka Riwiera ma to do siebie, że turysta, obcokrajowiec, nie jest tutaj niczym nadzwyczajnym. Nie budzi sensacji, nadmiernego zainteresowania, więc będąc tutaj można czuć się swobodnie. To też jest na pewno istotne.


Jak widzicie moje podejście do tego, aby zostać w Turcji na dłużej, jest podejściem na łatwiznę. Bo przecież po co komplikować sobie życie?
Nie polecam na dzień dobry, nie znając języka, realiów, rzucać się „na hurra” w turecką biurokrację, wiązać się umowami najmu, umowami telekomunikacyjnymi, wyrabiać pozwolenia na pobyt, zakładać konta w tureckich bankach…

Po co? Na wszystko i tak przyjdzie czas, kiedy – jednak – zdecydujesz się w Turcji zostać jeszcze dłużej. Twój szok kulturowy jeszcze Cię dopadnie ;)

A na razie… ciesz się życiem. Naucz się pytać po turecku co słychać u sąsiadów i pana w „twoim” sklepiku spożywczym, znajdź swoją ulubioną herbaciarnię i restaurację, wydrepcz swoje zaułki. Jedz dużo oliwek i awokado, delektuj się turecką herbatą. Kup sobie tani wózeczek na bazar i co tydzień drepcz z nim, by zaopatrzyć się w świeże warzywa i owoce. Uprawiaj sport, spaceruj. Po prostu – baw się dobrze ;)

Przydatny tekst? Kliknij w poniższy obrazek by postawić mi kawę ;)

paypal