Kochani bliscy, krewni i znajomi królika:

Wczoraj byłam na plaży. Opalać się i kąpać w morzu.
Pierwszy raz od połowy czerwca.
Mimo, że siedziałam caly czas pod parasolem, moja skóra nabrała odcienia, który od razu zauważyli wszyscy, nazywając mnie „domates” czyli pomidorkiem.
Na szczęście dziś już wyglądam normalnie (błogosławiony krem arganiowy, który przywiozłam z Maroka!).

Nastepny taki wypad pewnie za jakieś kolejne 1,5 miesiąca?

To tyle wiadomości dnia ;)
A inshallah jutro napiszę ciekawą notkę o tym, jak Turcy pracujący w hotelu mogą się zmienić pod wpływem Polaków…