Jednak nie pojechaliśmy na Dimcay – to z powodu ostatniego dnia przed Ramazanem. Bo przecież wiadomo, że pojechać na Dimcay i nie pić choćby piwa albo raki do tych wszystkich grillowanych ryb i mięs – to niemalże niewybaczalne.
Dimcay wobec tego przełożono na za miesiąc. Będzie przecież jeszcze ciepło…

Jako alternatywę zorganizowaliśmy sobie (a właściwie -łyśmy, bo wyprawa odbyła się w gronie żeńskim) wypad na wzgórze Kale [Zamkowe]. Impresje fotograficzne załączam poniżej.
A o Ramazanie bardziej szczegółowo już niebawem – muszę jeszcze trochę nazbierać obserwacji…