W nocy była taka ulewa, że nie dało się spać. Trochę strach, szczególnie na naszym czwartym piętrze. Okiennicami nieco rzucało, trzasnęło drzwiami, o mały włos stłukło szklankę w kuchni. A teraz jest znów ciepło, tylko pochmurnie. Idealna pogoda na sobotni dzień w biurze kiedy nie trzeba iść „na zewnątrz” (czytaj: na wycieczkę, do hoteli, na lotnisko), tylko można posiedzieć, i pomiędzy załatwianiem pomniejszych spraw związanych z pracą, rozmawiać przez internet z przyjaciółmi.

No i oczywiście jestem w romantyczno-nostalgicznym nastroju. Moje stanowisko pracy mieści się niedaleko biurowej kuchni. Kiedy mam otwarte okno, słyszę wszystko – pogaduchy sprzątaczek, dyskusje o życiu przy szklance herbaty, całą tą resztę, o której się opowiada podczas przerwy na kawę. A otwarte okno mam często, należę bowiem do wrogów klimatyzacji. Szczególnie przy 27 stopniach – po co klima?
Docierają też do mnie śpiewy kolegów z biura. Śpiewy kolegów z biura to fragment głębszego zjawiska bardzo popularnego w Turcji, czyli śpiewy tureckich mężczyzn. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z takim stopniem bezwstydnego rozśpiewania co tutaj. I to właśnie u panów! Repertuar wybierany przez nich to stare romantyczne piosenki, z tą taką bogatą linią melodyczną, której my jakoś nie potrafimy dobrze powtórzyć.
Tak, jest to po trosze kiczowate. Turcy zresztą mają skłonność (słabość?) do kiczu, przy czym sami traktują go prawie poważnie. Te wszystkie wyretuszowane zdjęcia ślubne i nie tylko – nawet zdjęcie legitymacyjne jest przerabiane na takie z romantycznym, zamglonym wzrokiem. Zachód słońca w niekończących się wersjach. Wielkie, bezowate suknie ślubne, albo te wieczorowe: zdobione do granic niemożliwości falbanami, koralikami, kryształkami i czym jeszcze. Łączenie kolorów i wzorów. Kratka z paskami, czerwone z zielonym. Umeblowania niektórych mieszkań. Nazwy sklepów i zakładów usługowych: mój niekwestionowany numer jeden od lat to warsztat samochodowy o nazwie „Księżyc i róża”. Bülent Ersoy – gwiazda piosenki, który kiedyś był mężczyzną, a teraz zadaje szyku w eleganckich sukniach. Teledyski pop – stare albo nowe, bez znaczenia. A propos, telewizja muzyczna Kral od jakiegoś czasu puszcza klipy w serii „Nostalji” – stare przeboje, o których być może już się nie pamięta…
Albo które pamiętają jedynie chłopcy wyśpiewujący melodie pod nosem.

Dla ilustracji. Pierwszy przykład Kiczu z serii Nostalji (przygotujcie się na coś, co może zrzucić Was z krzesła):

A tu, dla uspokojenia, przepiękna piosenka Tarkana, z czasów, kiedy miał wymalowane tylko oczy. Śpiewał ją na pewno pod nosem niejeden turecki chłopak… ;)