Czy ktoś pomyślałby, że wydarzy się coś takiego? Dużo o Turcji można słyszeć, myśleć i mówić, ale nigdy nie wpadło mi do głowy, że turecka drużyna mogłaby grać w finale Mistrzostw Świata w… koszykówce! A tym bardziej, że stereotypowo Turek kojarzy się często z osobą o tak zwanym nikczemnym wzroście…
Jak się okazuje Turcja nie przestaje zaskakiwać :) Ja sama, z racji, że nigdy nie interesowałam się koszykówką, nie miałam zielonego pojęcia, że Turcy są w tej dziedzinie dość mocni. Wiedziałam tylko, że Mistrzostwa Świata w tym roku odbywały się właśnie tutaj, i że turecka drużyna doskonale radziła sobie przez całe eliminacje bijąc wszystkich przeciwników. A w sobotę – zaskakujące 4 sekundy meczu z Serbią, kiedy „nasi” awansowali do finału z USA! Co jak co, ale sam finał brzmi jak bajka! Jak i w przypadku meczów piłki nożnej, na ulicach tureckich miast rozległy się klaksony a każdy spacerował owinięty w narodową flagę :)
Podobały mi się komentarze przed niedzielnym finałowym meczem. Wiadomo z góry było przecież, że z USA szanse na wygranie są raczej niewielkie (podobno od 14 lat trzymają tytuł Mistrza Świata). Dlatego bardzo odświeżająco i sympatycznie brzmiały wypowiedzi specjalistów od koszykówki w telewizji tureckiej, którzy mówili o tym, że już sam finał brzmi jak spełnienie marzeń. Zagrzewali do kibicowania i wspierania drużyny, zaznaczali też, że „koszykarskie ruszenie” które zaistniało z racji Mistrzostw w Turcji trzeba wykorzystać, aby propagować ten sport wśród młodzieży.

I co jak co, ale trzeba przyznać, wspierania sportowców moglibyśmy uczyć się od Turcji. Po (przegranym oczywiście, ale niezłym) finałowym meczu nikt nie krytykował – wszyscy dziękowali, wychwalali pod niebiosa, piali peany. A koszykarskie reklamy z udziałem „12 DEV ADAMI” (dwunastu olbrzymów jak nazywa się mistrzowski team) pewnie długo jeszcze nie znikną z ekranów telewizorów:

Reklama pierwsza, opierająca się na znaczeniu słów „gra” (oyna), które tak jak i w polskim oznacza zarówno grę na instrumencie, jak i grę sportową, ale również zabawę:
Reklama druga, czyli śmieszna scenka z chłopaczkami, którzy używają „form” (koszulek reprezentacji) dorosłych zawodników. Zawodnicy przekonują chłopaków, żeby pozwolili im pograć teraz – a w następnych mistrzostwach zagrają już oni [oglądając reklamę proszę zwrócić uwagę na piękne męskie torsy :)))]:


Kolejny filmik to świetna reklama obrazująca „koszykarskie” pospolite ruszenie. Mnie osobiście najbardziej podoba się pani ze śmieciami (wymowa ekologiczna :)) i wrzucanie cukru do tureckiej herbatki (też bym tak chciała umieć!):

A na koniec reklama-happening w Stambule:

Mając takie reklamy, piosenki, inicjatywy, trudno się dziwić, że Turcy i Turczynki w każdym wieku wspierają swoją narodową drużynę. Nie sposób pozostać obojętnym – ja sama, mimo że absolutnie nie Turczynka ale z Turcją jednak sympatyzująca, wybrałam się oglądać finałowy mecz i o zawodnikach mówiłam „nasi”.
A więc dałam się ponieść :)

PS. A o referendum konstytucyjnym które było również wczoraj nie napiszę nic, bo jest to bardzo delikatny temat. Turcy zagłosowali na „TAK” (za zmianami starej konstytucji z 82 roku) w ilości około 58 procent. Frekwencja wyniosła 77%, jak dla mnie oszałamiający wynik (niektórzy ponoć uważają, że za mało). Szef partii która była bardzo intensywnie na „NIE” (CHP) nie oddał głosu, gdyż zapomniał (!) zgłosić zmianę miejsca zamieszkania i nie było go na liście. Kiedy pytałam Turków po jakiej są stronie i dlaczego, większość od razu się najeżała i opowiadała o tym, że jeśli wygrają zmiany, Turcja stanie się krajem islamskim a wszystkie kobiety będą chodzić w chustkach. Kiedy z kolei pytałam jakie konkretnie będą to zmiany w konstytucji, nikt nie potrafił udzielić mi odpowiedzi.
Śmiesznie i strasznie, skąd my to znamy :)