Narzekacie, że zimno? Ale tylko na dworze, prawda? W domu ciepło grzeją kaloryfery i można się zaszyć z dobrą książką lub przed telewizorem z kubkiem gorącej herbaty w dłoniach.
Kiedy mówię, że w Alanyi też może być zimno nikt nie traktuje mnie poważnie. Jak może wyglądać zima w jednym z najcieplejszych rejonów Turcji?! Wystarczy spojrzeć na wiadomości by przestać narzekać: w Antakyi (dalej na południowy wschód) śnieg, w Ankarze i okolicach śnieg, nie mówiąc już o kompletnym odległym wschodzie jak Erzurum, albo o Kapadocji położonej w centrum – wszędzie temperatury minusowe i opady śniegu lub ewentualnie śniegu z deszczem.
Alanya na tym tle to tropiki. W ciągu dnia 12-15 stopni, w nocy około 5-10. I dużo, dużo, duuuuuużo obfitego, mokrego (ha, ha) deszczu.

O ile faktycznie temperatury nie można zaliczyć do niskiej, o tyle funkcjonowanie w Alanyi zimą jest trudniejsze niż zwykliśmy myśleć z zupełnie innego powodu. Chodzi o chłodne mieszkania :) Budownictwo w Alanyi, szczególnie to nowe, nastawione jest na trzymanie chłodu. W końcu zima jest krótka więc łatwiej mieszkanie chłodne – dogrzać i jakoś „przepękać” dwa miesiące niż męczyć się całe długie lato w ciepłym. Często można więc w mieszkaniach zauważyć marmur – jest w Turcji stosunkowo tani, a więc wykłada się nim po prostu wszystko: blaty w kuchni, podłogi w całym domu, klatki schodowe itp. Latem jest to faktycznie cudowne – chodzenie bosymi stopami po chłodnej posadzce! Okazuje się, że w takim mieszkaniu – do tego odpowiednio usytuowanym, i izolowanym z zewnątrz budynku (to te małe ceramiczne płytki którymi się często wykłada ściany) jest naprawdę rozkosznie chłodno. Tak, że szkodliwą i wredną klimatyzację można ograniczyć do niezbędnego minimum!

Widzę, że z lubością mogłabym tak jeszcze długo opowiadać o lecie. Ale wróćmy do zimy :)

W zimie, proszę Szanownych Czytelników, mamy:
a) bardzo zimne podłogi i blaty
b) brak ogrzewania centralnego
c) poza klimatyzacją. Klimatyzacja charakteryzuje się tym, że jak jest włączona to grzeje – a jak wyłączona, to nie grzeje. Niestety.
d) kto nie ma klimatyzacji, ten dogrzewa się rozmaitymi piecykami, kozami, czy też po turecku „sobami”. Działają jak wyżej.
Ahhh, kaloryfer to jest to!

Teraz rozumiem, dlaczego Turcy tak bardzo lubią wszelkiego rodzaju dywany i dywaniki… zaczęłam się do nich przekonywać. Tym bardziej że niekoniecznie oznaczają tzw. tureckie wzory.

A poniżej, bardzo w temacie, teledysk na rozgrzewkę. Miła, ciepła, akustyczna turecka piosenka. Moja ulubiona w tym tygodniu:

Na koniec tak z zupełnie innej beczki. Zamierzam przeprowadzić duże zmiany na blogu. Wszelkie uwagi mile widziane. Powód jest bardzo prosty: 20 lutego minie piąty rok działalności tur-tur bloga!!! Co prawda blogowanie tureckie prowadzę już od lat siedmiu czyli od początku mojego pobytu w Turcji, ale wcześniej były to inne adresy i nieco inna formuła. Z okazji jubileuszu chciałabym więc trochę małych rewolucji ;)
Są więc w planach m.in.
– nowy adres z tak zwaną „stroną domową” Skylar
– osobna podstrona ze zdjęciami
– duża baza linków do stron i blogów związanych z Turcją
– uporządkowane tematycznie notki z ważnymi/istotnymi informacjami

A także:
– w ramach pracy nad lepszą znajomością tureckiego a i dla dobra publicznego :) chciałabym wrzucać na bloga więcej tłumaczeń – troszkę piosenek, ale nowością będą tłumaczenia „wycinków” z tureckiej prasy.
– więcej muzyki, info o filmach, książkach itp.
– trochę więcej kuchni tureckiej, jedzenia, zdjęć jedzenia i przy jedzeniu :)
– portrety foto i nie tylko – tureckie i turecko-polskie (chętnych zapraszam do pozowania ;))

– i wiele innych cudów-wianków, które kłębią mi się w głowie.

Co Wy na to? :)

Przydatny tekst? Kliknij w poniższy obrazek by postawić mi kawę ;)

paypal