wyjazd do Turcji poradnik dla bardzo początkujących

Lubię  pisać poradniki na blogu, bo odpowiadam jednym wpisem na wiele zapytań i maili które do mnie spływają :) Nie byłabym sobą, gdybym na progu sezonu wakacyjnego 2017 nie stworzyła jakiegoś nowego.  Ostatnio właśnie jakoś tak się złożyło, że wiele osób mówi:

na blogu jest tyle informacji, że nie wiem od czego zacząć. Po prostu powiedz, kobieto: Chcę zorganizować wyjazd do Turcji. Jak to załatwić? Lepiej z biurem podróży, czy samodzielnie? Co z wizą? I… jak jest na miejscu? Na co się przygotować?

Dzisiaj więc postaram się przekazać Wam takie informacje w pigułce. Weterani tureccy proszeni są o wyrozumiałość; każdy kiedyś zaczynał, prawda? I to dla tych zaczynających jest ten wpis. Komentarze i opinie doświadczonych mile widziane, rzecz jasna!

Wyjazd do Turcji – poradnik dla początkujących

Z biurem podróży czy samodzielnie?

Przyzwyczailiśmy się już do niezależnego zwiedzania. Włochy, Portugalia, Hiszpania czy Chorwacja oferują tak szerokie możliwości samodzielnego podróżowania, że chciałoby się to samo zrobić w Turcji. Stąd też dużo osób kieruje do mnie swoje kroki z nadzieją, że pomogę im znaleźć ofertę w dobrej cenie jako tureckie biuro. Tymczasem ja… odsyłam wszystkich do biur podróży w ich własnym kraju.
Dlaczego?
Zakładamy, że wybieracie się na wypoczynek, tak zwane wczasy. Potrzebny Wam hotel, przelot, transfer z lotniska no i jakieś ubezpieczenie. Taki właśnie pakiet oferują polskie biura podróży (jeśli mieszkacie w Polsce; angielskie, jeśli w Anglii, itp.). Jest to też pakiet najkorzystniejszy cenowo. Wynika to z faktu, że biuro podróży na wiele miesięcy wcześniej umawia się z liniami czarterowymi na określoną ilość i stawkę i kupuje miejsca w samolocie. Podobnie z pokojami w hotelach. W związku z tym otrzymuje dobrą cenę za każdą usługę i po ułożeniu jej w pakiet wychodzi to zdecydowanie taniej niż rezerwowanie wszystkiego osobno.

Ubezpieczenie zgodnie z polskim prawem wliczone jest w cenę wczasów. Nie musimy się więc o to martwić (pamiętajcie jednak żeby przeczytać warunki ubezpieczenia; zazwyczaj choroby przewlekłe nie są wliczone!).
Oczywiście bywają też minusy takich pakietów. Samoloty czarterowe to te najtańsze połączenia: często w środku nocy albo nad ranem. Bywa, że zmieniają się godziny przelotów. Bywa, że biuru nie sprzedaje się jakaś opcja i postanawia ją nam zamienić – np. zamiast lądowania w Poznaniu mamy Warszawę. Podobnie z hotelami. Nie mówiąc już o transferze z lotniska: musimy czekać na innych maruderów, potem jedziemy długo, bo po drodze objeżdżamy wiele hoteli. Coś za coś – cena jednak jest zdecydowanie najkorzystniejsza (szczególnie w tym roku, Turcja po zeszłorocznym kryzysie jest naprawdę tania!), poza tym możemy czuć się niejako „pod opieką” organizatora i w razie problemów można zadzwonić do biura by poprosić o pomoc.

Jeśli jednak jesteśmy z natury niezależni, mamy inne, niestandardowe wymagania, grubszy portfel, albo po prostu chcemy podróżować, zamiast spędzać całe wakacje w jednym miejscu, polecam samodzielne zorganizowanie sobie wyjazdu.
Będzie trochę trudniej: często biura podróży nie chcą sprzedawać lotów czarterowych (słusznie; w końcu zarabiają głównie na pakietach wczasów), trzeba więc latać np. z Berlina czy Wiednia, albo przesiadać się w Stambule. Są jednak osoby, którym to nie przeszkadza. Przeciwnie, jako miejsce wylotu wybierają Berlin, lecą np. do Stambułu, tam spędzają kilka dni, następnie lecą do Kapadocji, zwiedzają ją wynajętym autem, a potem autobusem przedostają się na wypoczynek w którymś z hoteli w Alanyi. Można? Można! I jaka satysfakcja! Na pewno jednak nie będzie to wyjazd tańszy niż pierwsza opcja ;)

Wyjazd do Turcji: jeśli z biurem podróży, to z jakim?

Szczerze? Jako była rezydentka kilku biur podróży powiem, że nie ma to większego znaczenia. Kiedyś, kiedy jeszcze uczyliśmy się jeździć za granicę, było ważne, by za granicą „nie zostać samemu”. Np. to, że pracownik biura prowadzi nas za rączkę, odbierze z lotniska, pomoże przy meldowaniu w hotelu, odpowie na wszystkie pytania.
W dzisiejszych czasach na wszystkie pytania odpowiada… internet, i to nierzadko lepiej niż początkujący nieopierzony rezydent (wiem coś o tym).
Obserwując moich turystów i znajomych przyjeżdżających do Turcji z rozmaitymi biurami podróży (lub bez) widzę, że w przeciągu ostatnich lat biura zrobiły się do siebie podobne, każde oferuje podobny standard usług. Mierne i byle jakie biura… po prostu upadły.
Podobnie z samym dokonywaniem zakupu wczasów w Polsce. Jedni wolą wertować internetowe wyszukiwarki, inni preferują pójść do Pani Ani w biurze podróży w ulubionej galerii handlowej i załatwić wszystko twarzą w twarz. Miałabym tylko jedną prośbę: o konsekwencję. Jeśli wybierając wczasy korzystamy z pomocy jakiegoś „żywego” konsultanta (internetowo lub osobiście), zostańmy u niego. Prowizja takiego agenta to naprawdę niewielka kwota w stosunku do wartości naszych wakacji, a przecież poświęcił nam swój czas, wiedzę i umiejętności – wyszukując dla nas odpowiednie oferty. To jego praca. Zarobił na to.

Jak wybrać hotel?

Najczęściej zadawane mi pytanie a jednocześnie takie, na które nigdy nie znam odpowiedzi :) Po pierwsze dlatego, że w regionie jest ogromna ilość hoteli o standardzie od ekskluzywnych 5* do szemranych apart hoteli. Tylko w samej Alanyi  jest prawie 300 hoteli, w rejonie Side -Manavgat kolejne 200, a w Antalyi ponad 800 (mówię tylko o hotelach z licencjami Ministerstwa Turystyki). Są małe kameralne, klimatyczne hoteliki na wzgórzu Kale w Alanyi, albo w granicach antycznego miasteczka Side. Są miejskie, ciasnawe 3*-gwiazdkowce o średnim standardzie. Są też wielkie „resorty wakacyjne” z aquaparkami i milionem atrakcji, które bardziej przypominają samowystarczalne miasteczka.
Ponadto… nie każde biuro podróży ma w ofercie dany hotel który nam się spodoba, jeśli więc decydujemy się na wczasy zorganizowane, warto działać w następującej kolejności:

  1. Zorientować się mniej więcej jaki region w Turcji chcemy odwiedzić (pomocny może być ten mój wpis)
  2. Przeszukać internetowe wyszukiwarki wczasów pod kątem interesującego nas regionu, dat wylotu, lotniska i ceny
  3. Wybrać kilka najciekawszych dla nas hoteli
  4. Przeszukać je w Google, Tripadvisorze czy Holidaycheck pod kątem opinii turystów i realnych zdjęć z hotelu
  5. I dopiero wtedy zapytać np. mnie lub kogoś innego o poradę… A i tak może się okazać że danego hotelu nie znam. Ruch w biznesie hotelowym jest spory i trudno nadążyć za nowymi miejscami już nie mówiąc o ocenie ich jakości ;)

All inclusive czy inne opcje wyżywienia?

Jeśli kupujemy pakiet z polskiego biura podróży w większości przypadków hotel będzie miał all inclusive. Czyli: 4-5 posiłków wliczonych w cenę, do tego wszystkie napoje lokalne – zarówno te bezalkoholowe jak i alkoholowe (np. lokalne piwo, wino, wódka czy dżin). Takie hotele w regionie Tureckiej Riwiery są najpopularniejsze, a jednocześnie stosunkowo tanie.

Jest jedna wada: z takiego hotelu potem ciężko wyjść :) Wciąż kusi nas a to darmowe piwko, a to popołudniowe ciastka, a to pyszna kolacja. Jeśli chcemy na wakacjach po prostu odpocząć i większość czasu spędzać w hotelu lub jego okolicach – świetnie, warto korzystać, tym bardziej że jedzenie w tureckich hotelach jest naprawdę wspaniałe. Wiele hoteli w europejskich kurortach nie może się z nim równać.
Gorzej, jeśli a) jesteśmy na diecie (po wakacjach w Turcji wiele osób tyje zamiast chudnąć :) , b) wolelibyśmy spróbować jedzenia ulicy, w lokalnych knajpkach, albo więcej podróżować. Wtedy warto zastanowić się nad tańszym hotelem z wyżywieniem HB (half-board, czyli ze śniadaniem i kolacją; napoje do kolacji są dodatkowo płatne).

Dla porównania powiem Wam, że takie chociażby skandynawskie biura podróży oferują swoim klientom zupełnie inny model wypoczynku: większość oferowanych przez nie hoteli nie ma wyżywienia w ogóle, lub ma tylko śniadania. Są to też często nie wielkie resorty, ale małe miejskie hotele lub tzw. apart hotele (z aneksem kuchennym). Skandynawowie lubią jeść na mieście, jedną z przyczyn jest też fakt, że Turcja jest dla nich tania.
Wschodnia i Środkowa Europa wolą wszystko mieć „w cenie”.

Ech. Co kraj to obyczaj :)

Gdzie i kiedy kupić wizę na wyjazd do Turcji?

Niestety na wyjazd do Turcji nadal potrzebna jest wiza. Jednorazowy zakup takiej wizy przez internet lub na lotnisku pozwala nam spędzić w Turcji maksymalnie 90 dni w ciągu 180 dni. Możemy więc pojechać na tygodniowe wczasy raz i po 2 miesiącach wrócić na kolejny urlop na tej samej wizie :)
Najkorzystniej kupić wizę przez internet, na stronie oficjalnej stronie rządowej E-visa (po polsku). Cena to 20 USD, płatność jest pobierana z dowolnej karty płatniczej (przeliczana wg aktualnego kursu). Możemy jednorazowo kupić wizę dla siebie i dla osób wybierających się z nami, i dokonać jednej wspólnej płatności.
Na koniec dostaniecie e-mailowe potwierdzenie. Nie trzeba go jednak drukować, wiza jest już w systemie i po zeskanowaniu naszego paszportu na granicy urzędnik zobaczy wszystkie wymagane informacje w swoim komputerze.

Jeśli zapomnicie kupić wizy można ją ewentualnie kupić na lotnisku w specjalnych wizowych e-kioskach. Będzie jednak droższa: 30 USD, 25 EUR lub 20 GBP.

Pamiętajcie też że… do wyjazdu do Turcji potrzebny jest paszport (nie żartuję, niektórzy o tym zapominają!). Minimalna ważność paszportu wynosi 180 dni od daty wjazdu do Turcji. Wszystkie informacje na ten temat znajdziecie na stronie polskiej Ambasady tutaj.

Czy jest bezpiecznie?

Nieśmiertelne pytanie, a odpowiedź na nie zawsze wzbudza kontrowersje. Nie chcę się rozpisywać bo robiłam to już na blogu wiele razy, jednak na ten moment (8 maja 2017) powiem tylko, że w naszym regionie życie toczy się po staremu, jak zresztą toczyło przez cały czas. Jak dotąd nigdy (przez 12 lat pobytu tutaj) nie czułam jakiegokolwiek zagrożenia, i nie czuję teraz. Podobnie chyba turyści, bo jest ich w tym roku sporo (odpukać!).
Oczywiście warto pamiętać, że nadal w Turcji obowiązuje stan wyjątkowy, ale jako Polka nie zauważam żadnych utrudnień dla siebie w związku z tym. Teoretycznie trzeba nosić przy sobie paszporty w razie ewentualnej kontroli; nie noszę, bo boję się zgubić ;) Turystom radzę zabierać paszporty jedynie na dłuższe wycieczki, ewentualnie na co dzień nosić kopię paszportu w plecaku. Kontrole policji są niewidoczne, ale obecne, szczególnie przy festiwalach, większych wydarzeniach. Spokojnie można chodzić po mieście, wybierać się na wieczorne imprezy, robić zakupy na bazarach czy podróżować.
Polski MSZ odradza wizyty na wschodzie Turcji i zachowanie ogólnej ostrożności. Głowa na karku na pewno się przyda, ale to raczej uniwersalna porada na każdą podróż. Aktualny status Turcji wg MSZ można śledzić tutaj chociaż nie wiem po co, skoro każdy news z Turcji (zarówno ten prawdziwy, jak i nie) jest od razu pieczołowicie odnotowany we wszystkich portalach internetowych od Pudelka po Facebooka ;)

Zwiedzać samodzielnie, samochodem czy z wycieczką?

Tu znów wracamy do tematu indywidualnych preferencji. Jedni wolą mieć wszystko zorganizowane i o nic się nie martwić (taka odmiana od codzienności, którą regularnie trzeba ogarniać), inni raczej spełniają się gdy muszą sami przekopać pół internetu a potem z mapą podbijać obce rejony. Żadna opcja nie jest lepsza ani gorsza, co kto lubi.

Turcja jest dobra i dla jednych, i dla drugich. Drogi tureckie są świetne, wynajem samochodu możliwy i przez lokalne lub hotelowe wypożyczalnie, albo przez międzynarodowe serwisy car rental. Jeśli za kierownicą czujemy się pewnie i nie przeszkadza nam cena benzyny w granicach 5,50-6 zł za litr, to nic tylko korzystać z tej formy zwiedzania.

Alternatywnie mamy do wyboru wycieczki zorganizowane. Ze względu na cenę, dobre programy i własny interes (prowadzę biuro z lokalnymi wycieczkami) polecam także tą opcję :) Już za kilkanaście euro można zafundować sobie rejs statkiem czy zabiegi w tureckiej łaźni, a za kilkadziesiąt euro wycieczkę do Pamukkale czy Kapadocji z polskim przewodnikiem, posiłkami i biletami wstępu. Mała uwaga przy okazji: w Turcji nie ma „polskich biur z wycieczkami” – to tylko marketingowy wybieg. Każde biuro podróży (nawet to z którym przylecieliśmy do Turcji) które organizuje na miejscu wycieczki, robi to poprzez lokalne biuro tureckie – takie są przepisy. Inna sprawa, że obsługa bywa w lokalnych biurach często polskojęzyczna. Biuro jednak niezmiennie pozostaje tureckie i działa w ramach tureckich przepisów i licencji. Ja sama oczywiście zachęcam do skorzystania z usług mojego biura o tutaj ;)

Niezależnie od tego jaką opcję wybierzecie, zdecydowanie warto zwiedzać. Turcja jest zbyt piękna i zróżnicowana, by ograniczać się tylko do hotelowych okolic i bazarku z podróbkami. Nawet przy tygodniowych wakacjach można zobaczyć troszkę prawdziwej Turcji – trzeba tylko chcieć. Szczerze zachęcam ;)

Czy Turcja jest tania? Co ile kosztuje?

Aktualnie dla Europejczyków Turcja jest tania. 1 turecka lira (TRY) w tym momencie to niewiele więcej niż 1 złotówka (dokładnie 1,08 PLN). Przekłada się to na rozmaite ceny.
Przykładowo ceny z supermarketów:
1,5 litr wody = 0,60 TRY
Coca-cola 450ml = 2,00 TRY
Piwo Efes w butelce = 7,00 TRY
20dkg migdałów na wagę = 20 TRY
20 dkg orzechów włoskich = 20 TRY
300g suszonych moreli = 8,45 TRY
słone paluszki paczka = ok. 1,25 TRY
Chałwa Koska paczka 200g = 4,25 TRY
Lody Magnum Classic = 3,75 TRY
1 kg bananów = 8 TRY
1 kg truskawek = 5 TRY
1 kg jabłek = 3,5 TRY
1 kg arbuza = 3,75 TRY
chleb (zależnie od rodzaju) = 2-4 TRY
Chipsy/chrupki 100g = 2 TRY
Mleko pasteryzowane 0,5 ml w butelce = 3,75 TRY
Jogurt naturalny 200g = 1,6 TRY
Jogurt truskawkowy= 1,5 TRY
Biały ser 100g = 3,25 TRY

Najlepiej z Polski brać ze sobą euro (ewentualnie dolary) i w kantorach na miejscu kupić za nie tureckie liry na takie właśnie zakupy.

Czego nie robić? Na co szczególnie uważać?

Turcja jest krajem nie tak znowu bardzo odległym od Europy jeśli chodzi o obyczaje i zachowanie ludzi. Ba, przecież 3% powierzchni Turcji leży w Europie ;)
Słusznie mówi się, że jest mostem łączącym Europę z Azją, nowoczesność z tradycją, religijność ze świeckością. Dlatego też nie musimy do wyjazdu do Turcji się jakoś szczególnie przygotowywać. Tym bardziej, że jednak większość turystów odwiedza południowo-zachodnie regiony kraju, gdzie widok opalającej się topless kobiety, odsłoniętego pępka lub prześwitującej bluzki nie robi na większości ludzi żadnego wrażenia. I to nie tylko z powodu turystek, ale także mieszkanek Turcji, które lubią ubierać się modnie, niezależnie od tego czy są religijne i konserwatywne, czy raczej wprost przeciwnie. Zresztą to chyba najbardziej podoba mi się w Turcji – nie ma jednego schematu zarówno na ubiór, jak i na zachowanie.

Ponadto Turcy są bardzo życzliwi i wyrozumiali wobec obcokrajowców, a już szczególnie turystów. Dla nich nasza europejska odmienność, inny strój, kulinarne zwyczaje, to powód do uśmiechu lub żartu, a na pewno nie okazja do strzelenia focha :)

O tym jak spakować walizkę na tureckie wakacje napiszę następnym razem.

Jak zachowywać się w Turcji?

  • Mimo, że nie ma żadnych ogólnych reguł w tej kwestii, goliznę (goły tors, kostium kąpielowy) przeznacz tylko na plażę. Podczas spacerów po ulicy czy w sklepie zarzuć na siebie sukienkę czy t-shirt. Alanya, Antalya, Side, Manavgat to duże miasta a nie Hawaje i w bikini i pareo lub z gołą klatą będziesz wyglądać po prostu głupio ;)
  • Jeśli nie odpowiadają Ci zaczepki na ulicach, nie odpowiadaj na nie. Nie przyglądaj się sprzedawcom, nie komentuj, po prostu ich ignoruj.
  • Jeśli nie chcesz nic kupować, nie rozpoczynaj targów.
  • Jeśli nie lubisz się targować, wybieraj supermarkety i sklepy z ustalonymi cenami. Jest ich sporo!
  • Stosuj zasadę ograniczonego zaufania: na dyskotekach nie zostawiaj swojego drinka bez opieki i nie zaprzyjaźniaj się od razu z obcymi ludźmi, szczególnie jeśli jesteś kobietą.
  • Meczety możesz zwiedzać bez ograniczeń, są bezpłatne i otwarte dla innowierców, przykryj ramiona i kolana (bez względu na płeć); kobiety dodatkowo przykrywają włosy (dowolną chustką lub pareo zasłaniającą też szyję). Przed wejściem należy zdjąć buty. Nie rób zdjęć modlącym się; lepiej poczekaj aż wyjdą (ok 10 min).
  • 27 maja 2017 roku zaczyna się tegoroczny Ramazan (święty miesiąc postu) i trwa do 25 czerwca, kiedy rozpoczyna się 3-dniowe święto Ramazan Bayramı (Şeker Bayramı, czyli Słodkie Święto).
    W regionach turystycznych pobyt w tym okresie nie wymaga szczególnego zachowania, jedynie warto o tym pamiętać i szanować poszczących. Niektóre knajpki czy restauracje mogą być w ciągu dnia zamknięte. Niektórzy Turcy (bo pości tylko ten, kto chce) mogą być bardziej nerwowi :)
    Wieczorem za to w centrach miast panuje wyjątkowy klimat.

Mam nadzieję, że rozwiałam wiele wątpliwości, choć na pewno nie wszystkie. Zapraszam zatem do zaglądania na bloga, bo jeszcze planuję w tej kwestii więcej pisać i… przypominam moje wcześniejsze wpisy z poradnikowej serii:

Lista przydatnych artykułów na wakacje w Turcji – kliknij aby zobaczyć.

Czytajcie, komentujcie, udostępniajcie znajomym, których czeka pierwszy turecki wyjazd.
Jeśli szukacie pomocy lub porady, zapraszam też na grupę Facebookową którą się opiekuję: Turcja 2017 – bez stresu i spamu

A przede wszystkim… bawcie się dobrze!