Ramadan w Turcji

W ubiegłym tygodniu rozpoczął się w świecie muzułmańskim najważniejszy miesiąc – ramadan – w Turcji zwany ramazanem. O 30-dniowym poście, którego przestrzegają praktykujący muzułmanie pisałam już wielokrotnie. Jest to już kilkunasty ramadan który mam okazję obserwować żyjąc w Turcji.

Tym razem jednak, będąc młodą matką karmiącą, czytaj: nie posiadając za dużo (a raczej wcale) wolnego czasu postanowiłam napisać krótki i treściwy post w „pigułce”, bez lania wody i retorycznych zawijasów, a mam nadzieję że przydatny dla osób planujących odwiedzić Turcję w tym okresie. Czyli: ramadanowy savoir vivre – w Turcji.

Dlaczego dodaję „w Turcji”?

Bo warto wiedzieć, że zarówno w kwestii podejścia do religii, jak i obchodzenia religijnych świat, ale i wielu innych obyczajowych kwestii Turcja bardzo różni się od innych bratnich muzułmańskich krajów. Nawet tak bardzo, że bywają Turcy którzy obrażają się za ten właśnie zwrot „muzułmański kraj”!

No bo to przecież kraj jest według konstytucji świecki, a religia jest sprawą prywatną… Tu się zgadzamy. Jednak nie da się ukryć, że muzułmanie stanowią tutaj większość  – nawet jeśli są to muzułmanie niepraktykujący, to jednak muzułmanie.

I znów: ktoś z drugiej strony barykady może się oburzyć na zwrot „muzułmanie niepraktykujący”. Że niby coś takiego nie jest możliwe. Cóż, tak jak i chrześcijanie bywają niepraktykujący, tak dotyczy to również wyznawców islamu (i pewnie innych religii). Ludzie są zawsze i przede wszystkim tylko ludźmi, chociaż niektórzy idealiści chcieliby inaczej ;)

Ale do sedna, zanim krótki i treściwy post „w pigułce” zmieni się w lanie wody i retoryczne zawijasy :)

Zatem:

Ramadanowy savoir vivre (w Turcji)

  1. W Turcji, jak wspominałam na początku, zamiast „ramadan” mówimy „ramazan”.

    Dlaczego? Tak w skrócie, bo Turcy muszą mieć na wszystko własne słowo. Ale jak powiecie Turkom „ramadan” to oczywiście się nie obrażą ;)

  2. Nie wszyscy Turcy przestrzegają postu.

    Nie ma tu odgórnych wytycznych, bo kraj jest świecki. Każdy robi co chce. Pości, albo nie.
    Na zakończenie postu świętuje się hucznie przez trzy dni i są to dni wolne od pracy (no, chyba że pracuje się w branży turystycznej, dodała z żalem), ale tak poza tym nikt nikogo nie sprawdza ze stopnia religijności i absolutnie normalne jest zarówno obchodzenie postu, jak i kompletne go nie przestrzeganie.

    Powtórzmy to raz jeszcze, żebyśmy się dobrze zrozumieli: w Turcji tak samo normalnym jest, że post się obchodzi, jak i to, że się tego nie robi.

  3. Post trwa od wschodu do zachodu słońca.

    Podczas postu nie wolno jeść, pić, używać jakichkolwiek środków pobudzających (np. alkoholu, papierosów), mieć nieczystych myśli (i czynów). Pisałam kiedyś o ramazanowych kalendarzykach (tutaj) które można dostać bezpłatnie w rozmaitych sklepach, piekarniach, itp., gdzie rozpisane są godziny wschodu i zachodu słońca w kolejne dni, jak i rozpisane są pory modlitw. Zmieniają się one w zależności od pory roku, jako że święta muzułmańskie nie mają stałych dat, bo odbywają się zgodnie z księżycowym kalendarzem. Są też aplikacje na telefon.

    Warto więc będąc w Turcji w tym okresie po prostu zorientować się kiedy mniej więcej wypada początek i koniec postu, by się nie zdziwić albo… nie umówić się z kimś na spotkanie biznesowe pół godziny przed zakończeniem postu ;)

  4. Dlaczego ci ludzie poszczą?

    Poszczą z wielu różnych powodów. Najważniejszy to posłuszeństwo zasadom religii.
    Ponadto przestrzeganie postu, jak i np. jałmużna czyli pomoc biednym to jedne z filarów islamu. Z tym się nie dyskutuje, po prostu tego się przestrzega.

    Kolejna ważna sprawa to wczucie się w sytuację osób biednych, głodnych, potrzebujących. Mimo że Turcy generalnie uwielbiają pomagać i są bardzo serdecznymi ludźmi, empatia to cecha dość słabo u nich rozwinięta. Raczej trudno jest im postawić się na cudzym miejscu, co widać na co dzień chociażby w ruchu drogowym.
    Tymczasem w ciągu tych 30 dni będąc głodnym i spragnionym muzułmanin przypomina sobie (jeśli pości co rok) jak to jest, nie mieć wyboru: jeść czy nie jeść.

    W ramazanie panuje lekko przygaszona, uduchowiona atmosfera, raczej nie organizuje się wtedy np. wesel, religijne osoby nie jeżdżą wtedy na wakacje, festiwale są często tak planowane aby nie przypadały na ramazan.

    Prawdziwie wierzący rezygnują z nieistotnych sporów, tracenia czasu na drobiazgi. Zamiast tego oddają się modlitwie i refleksji, a na koniec postu pomocy potrzebującym.

  5. Dlaczego niektórzy nie poszczą?

    Bo nie chodzi o poszczenie „na siłę”, żeby się za przeproszeniem „zamęczyć”. Post nie może nam szkodzić.

    Koran wyraźnie zwalnia z poszczenia dzieci, kobiety miesiączkujące, w ciąży i karmiące, chorych i podróżujących. Jeśli kobieta np. pości w ramazanie i w tym czasie dostanie okres, to na tych kilka dni robi przerwę, i w dowolnym czasie te dni sobie potem „odrobi”.

    Ponadto postu nie przestrzega w Turcji ten, kto.. nie chce. Jest to sprawa między nim a Tym-Na-Górze. Nie ma presji na osobach nie poszczących, chyba że mówimy o wyjątkowo konserwatywnych środowiskach. A propos, są też takie skrajnie liberalne środowiska, w których to poszczenie jest niemile widziane (tak, taka właśnie jest Turcja!).
    Obracam się wśród muzułmanów od lat i widzę, że jednak mimo wszystko Turcy mają naprawdę wielki luz w tym temacie. Jeśli ktoś jest „niyetli” (dosłownie: „ma intencję” – pości), należy mu się szacunek i komentarz „Allah kabul etsin” (Niech Bóg da). Jeśli ktoś funkcjonuje normalnie, to… funkcjonuje normalnie ;) I już.

  6. Jak zmienia się życie obcokrajowca w czasie ramazanu?

    To zależy… o jakim rejonie Turcji mówimy. W dużych miastach jak i na południowym zachodzie kraju życie toczy się normalnie. Sklepy są czynne, restauracje również.

    Często zobaczymy Turków i Turczynki siedzących jak gdyby nigdy nic w kawiarniach, z papierosami w dłoni i filiżanką herbaty lub kawy w drugiej. Nie musimy więc porzucać naszego zwyczaju pałaszowania lodów czy picia wody na ulicy, nikt na nas nie spojrzy krzywo, nikt nie zwróci uwagi.

    Jednak im dalej od metropolii tym bardziej obyczaje się zmieniają. Ba, nawet w konserwatywnych dzielnicach Stambułu czy Ankary (a nawet w Alanyi) można zobaczyć zamknięte na cztery spusty lokanty i knajpki… tak, zamknięte na cały miesiąc! Prowadzący je konserwatywni muzułmanie wolą w tym okresie zrezygnować z zarobku.

    W małych miasteczkach czy na wsi na wschodzie to raczej nieposzczący będzie się wyróżniał z tłumu. Tam też należy zwrócić uwagę na to, by nie jeść na oczach innych, nie wspominając już o papierosach czy alkoholu. Nadal – nikt nam pewnie krzywdy z tego powodu nie zrobi (Turcy naprawdę są bardzo wyrozumiali dla gości) ale po prostu… chodzi o ludzką przyzwoitość.

  7. Wakacje w Turcji w ramadanie

    W kurortach i w miejscowościach turystycznych wielu turystów może w ogóle nie zorientować się, że trwa post. I pewnie wielu nie ma o tym zielonego pojęcia :) Myślę że to wystarczy za cały komentarz.

  8. Zaproszono mnie na ramazanową kolację do tureckiej rodziny… co robić?

    Przede wszystkim wyluzuj :) W naszej europejskiej kulturze zaproszenie do domu słabo znających się osób traktowane jest dużo bardziej wyjątkowo niż w Turcji. Dlatego się przejmujemy. Tymczasem Turcy (i generalnie muzułmanie) uwielbiają się dzielić, są gościnni i lubią się w swoisty sposób chwalić swoją kulturą. Chętnie zaproszą do domu świeżo poznaną osobę nie oczekując niczego w zamian. A raczej… oczekując dobrego towarzystwa, uśmiechu i fajnego zdjęcia przy ramazanowym stole, którym będą się mogli pochwalić na Instagramie :)

    Nie szukajcie więc w panice odpowiedniego prezentu dla gospodarzy, nie musicie też ubierać się jak na galę, bo może Was przywitać gospodarz w luźnych dresowych spodniach :)

    Czekoladki czy słodycze mile widziane (byle bez alkoholu czy żelatyny), ale faux pas nie będzie na pewno, jeśli przyjdziecie z pustymi rękami. Zapomnijcie o alkoholu a nawet aluzjach do picia!
    Acha, przypomnę też jedną zasadę a propos posiłków w tradycyjnych tureckich domach (pisałam już o tym tutaj): Kiedy jemy, to nie gadamy. Gadamy za to do woli po posiłku – przy herbacie i słodyczach :)

  9. A co, kiedy post się skończy i nastaną święta?

    Trzydniowe zakończenie postu to takie Boże Narodzenie w muzułmańskim wydaniu :) Uginające się od potraw stoły, odwiedziny rodziny i przyjaciół, dzieciaki biegające i ciągnące za obrusy, zamieszanie i wariactwo. Jeśli będą w tym okresie częstować Was słodyczami, baklawą czy lokum – a będą na pewno i to na każdym kroku – nie odmawiajcie, weźcie do ręki nawet jeśli jesteście na diecie (odmawiać to trochę nie wypada właśnie).

    Dla obcokrajowca święta są o tyle istotne, że w hotelach robi się aż gęsto od tureckich turystów, którzy zamiast świętować w domu przy stole postanowili wyjechać na wakacje. W autobusach i samolotach również pełno ludzi, koszt biletów zazwyczaj dużo wyższy niż normalnie, wszędzie kolejki, podobnie jak do wielu zabytków. Weźcie na to poprawkę, jeśli planujecie podróżować po Turcji w Ramazan Bayrami czyli zakończenie postu.

  10. Jak można poczuć klimat ramadanu spędzając typowe wakacje all inclusive w jednym z kurortów?

    Jest kilka opcji.

    Pierwsza:

    Daj się zaprosić Turkom na kolację, najlepiej do domu!

     

    Druga:

    Wyjdź na miasto w porze przed przerwaniem postu – zobaczysz długie ogonki mężczyzn czekających przed piekarnią na świeże ramazan pidesi (ramazanowe pide, pyszna tucząca drożdżowa buła, bez której nie obędzie się ramazanowa kolacja). Zobaczysz też nerwowość w ruchu drogowym (większą niż zwykle), bo każdy będzie chciał zdążyć z pracy do domu na przerywający post posiłek. Uważaj na przejściach dla pieszych i jednokierunkowych ulicach :)

    Trzecia:

    Spaceruj po świątecznie udekorowanym mieście już po usłyszeniu armatniego wystrzału i wyśpiewaniu przez muezzina końca postu – nagle zrobi się cicho i spokojnie, a z balkonów dobiegać będzie szczęk sztućców i przytłumione rozmowy.

    Czwarta:

    Idź do portu (jeśli w Alanyi) lub do centrum miasta (w dowolnym mieście), żeby zobaczyć darmowe kolacje organizowane dla biednych przez Urzędy Miasta, a potem ramazanowe festyny: baloniki na druciku, wata cukrowa, lokma, pokazy teatrzyku cieni karagöz i koncerty natchnionej muzyki religijnej.

    Piąta:

    Spędź późny wieczór w cukierni (pastane), pałaszując lody z koziego mleka i oblane słodkim syropem słodycze w otoczeniu tureckich rodzin – w okresie ramazanu takie miejsca czynne są nawet do północy.

    Szósta:

    Bądź wyrozumiały dla tych, którzy cały dzień nie mieli nic w ustach – nawet jeśli to dla Ciebie dziwne, niezrozumiałe, a może i niezdrowe. Uśmiechnij się z luzem, jeśli pocałowałeś właśnie klamkę w sklepie lub ulubionym biurze wycieczek fakultatywnych – wiele miejsc w tym miesiącu jest czynnych tylko do okolic godziny 20:00, albo ma wtedy 1-2 godzinną przerwę na iftar (ramazanową kolację) właśnie. I to nawet wtedy, jeśli pracujący tam Turcy czy obcokrajowcy wcale nie przestrzegają postu. Bo to taki wyjątkowy okres właśnie, kiedy są rzeczy ważniejsze od pracy, obowiązków i biznesów.

Jeśli podczas tureckiego ramazanu spotkało Was coś ciekawego, koniecznie napiszcie w komentarzach :)