O Walentynkach pisałam już wiele razy. Pokazywałam zdjęcia, pisałam o podejściu Turków do tego święta. Z moich obserwacji nic się w tej kwestii nie zmieniło. Nadal święto jest obchodzone z przytupem, nadal wszędzie wiszą różowe i czerwone misie i baloniki, a knajpy prześcigają się w wymyślaniu walentynkowych menu. Ukochany przez Turków kicz przy takich okazjach przekracza dozwolone przez Unię Europejską normy, ale na szczęście dla Turków nie muszą się tym przejmować :)

W reklamach i materiałach telewizyjnych pojawili się nie obchodzący Dnia Zakochanych single (no właśnie: nie, że kontestują Walentynki, bo są przeciwko „komercji” jak to bywa tu nas, tylko właśnie nie obchodzą, bo nie mają z kim).
Myślę że nie ma więc potrzeby, abym się powtarzała, za to ciekawych zachęcam do lektury choćby tego wpisu, wzbogaconego o zdjęcia z walentynkowym asortymentem: „I znów Walentynki”

Dzisiaj będzie za to coś praktycznego, czyli walentynkowy alfabet pojęć; wydanie specjalne standardowego alfabetu. A co! Poprosiłam też kilkoro tureckich blogerów, aby podali swoje ulubione słówka i wzbogacili moją listę.

Zdaję sobie sprawę, że większość czytelników bloga słownictwo miłosne w języku tureckim z najróżniejszych względów ma już opanowane do perfekcji. Pomaga w tej kwestii moda na tureckie seriale, liczba stron, grup i ilość materiałów do nauki języka tureckiego, która ostatnio przekracza wszelkie pojęcie.
Tak na marginesie nie sądziłam, że kiedykolwiek dożyję czasów, kiedy większość moich polskich znajomych będzie oglądała tureckich aktorów w polskiej telewizji i będzie znała ich nazwiska, twarze i kariery jakieś dziesięć do dwudziestu razy lepiej ode mnie…

Ale do rzeczy. Poniżej zatem pojęcia, które wydają mi się najistotniejsze z miłosnej perspektywy:

Aşık olmak

Oznacza „być zakochanym”. Turcy jako naród romantyczny do cna chyba bardziej przykładają sobie do serca takie wyznanie i biorą je poważniej, niż zwykłe „seni seviyorum” (kocham cię), które wydaje się oklepane, i „kochać” można zarówno pyszne jedzenie, nowy telefon jak i osobę. Tymczasem „zakochanie”… to już gruby kaliber.

Allah bir yastıkta kocatsın

Piękny zwrot, który najczęściej używa się do par składając życzenia na ślubie. Dosłownie „Niech Bóg da Wam zestarzeć się na jednej poduszce”. Turcy lubią też mówić lub pisać te słowa widząc ładną, młodą i szczęśliwą parę. Popularne w komentarzach pod zdjęciami zakochanych na portalach społecznościowych :)

Balım i şekerim

Paulina, autorka bloga „Mucha w sieci” preferuje miłosne epitety z wysoką zawartością cukru. Proponuje więc słówko „balım”, dosłownie „mój miodku” :) oraz „şekerim” – mój cukiereczku. Oba są bardzo lubiane w miłosnym języku, ale także w tym codziennym.

Bir tanem

Skracane do „bitanem” to po prostu „moja/mój jedyny”. Bir tane bowiem to po turecku „jedna sztuka”. Oczywiście mówimy tu o byciu jedynym w tym konkretnym momencie. Jak wiemy Turcy (jak i inni Południowcy, coś mi się tak wydaje) to dość kochliwy naród. Dlatego też częstotliwość wypowiadania do drugiej połówki słowa „bir tanem” jest jak się wydaje odwrotnie proporcjonalna do faktycznego bycia ową „jedyneczką”. Cóż… life is brutal :)

Birlikte olmak

Wyrażenie dwuznaczne. Dosłownie oznacza „być razem”, „być ze sobą”, ale także… „spać ze sobą”.

Canım

Z jednej strony „Moje życie, moje serce”, a jednocześnie najbardziej oklepane wyrażenie, które można usłyszeć wszędzie, w sklepie, tramwaju i od nielubianej koleżanki. Bywa używane z wyższością, protekcjonalnie, typu „moja droga” (albo „mój drogi”), lub w formie „no jasne, oczywiście” (tabi canım). Dlatego w języku miłosnym najważniejszy jest odpowiedni akcent. Mówimy „dżanYm” – kładąc nacisk na drugą sylabę, szczególnie na „Y” , zaczynając od niskiego tonu i podnosząc go na drugiej sylabie.
Włosy na nogach stają dęba od razu.

Çiçekli böcekli

Ten rymowany zwrot nie jest typowo miłosny, ale pozwoliłam sobie go tutaj umieścić. Zaraz tłumaczę dlaczego. To połączenie dwóch słówek: „çiçek” to kwiat, „böcek” – robaczek, owad. Ale nie ma to właściwie znaczenia, bo kiedy powiemy, że coś jest çiçekli böcekli, to mamy na myśli dużo wzorów i kolorów. Ja bym po polsku powiedziała, że jest „napaćkane”… Turcy jak wiemy lubią się bawić językiem, i właśnie takie çiçekli böcekli (czyt. cziczekli bodżekli) są często walentynkowe upominki: pstrokate, kiczowate, ale przecież „urocze”… ;)

Gözyaşları

Bez tego żadna miłość nie ma sensu! „Łzy” (czyt. gozjaszlary) to esencja uczuciowego cierpienia, a cierpieć w Turcji z miłości trzeba. Umierać, nie spać po nocach, wyć do księżyca, słuchać rzewnych pieśni w Kral TV. Przynajmniej w tym tradycyjnym, klasycznym wydaniu. Nowoczesna młodzież już tego nie rozumie…

Hasret

To „tęsknota”, ale i „pragnienie”. No… takie nieokreślone uczucie, kiedy nie mamy przy sobie ukochanej osoby. Por.: -> Gözyaşları. Często pojawia się w miłosnej poezji i piosenkach, bo bez tego turecka miłość to nie miłość :)

Herşeyim i hayatım

Te dwa słówka proponuje Ania z Anna Loves Travels. Oba mają ciężki kaliber, taki egzystencjalny, bo „herşeyim” oznacza „moje wszystko” , a „hayatım” – „moje życie”… Tak, ludzie zakochani w ten sposób się do siebie w Turcji odnoszą! Ania przyznała, że woli słówko „bitanem”, ale jednocześnie zdaje sobie sprawę, że ma ono lekko „kiczowaty” wydźwięk :)

Romantizm

Romantyzm. Nie mylić z „romatizma” czyli… reumatyzmem. Warto zapamiętać w tym kontekście „romantik ortam”, czyli atmosferę romantyzmu, co w praktyce oznacza po prostu dużo różowego i czerwonego koloru, wielkie pluszowe misie/poduszki z napisem „Seni seviyorum”, świeczki i smętną muzykę graną na skrzypcach :)

Ruhumcum

Oryginalne słówko zaproponowane do listy przez Andrzeja z bloga „Polonia w Stambule”. Oznacza „mój duszeczku” czy też „moja duszyczko”… Pięknie prawda? „Ruh” to po turecku dusza. Wymawiamy: „ruhumdżum” (najlepiej z akcentem na „dżum”).

Sevgililer Günü i Sevgili

Sevgili to po prostu ukochany/ukochana, od czasownika „sevmek” czyli kochać. Naturalną zatem koleją rzeczy „Sevgililer Günü” to Dzień Zakochanych (właściwie nie wiem czemu nie używa się słowa „Aşık”, który też oznacza zakochanego). Sevgili Fatma – możnaby rozpocząć list do Fatmy, oczywiście gdyby jeszcze pisało się listy.
Uwaga, istotne, że „sevmek” to nie tylko kochać, ale także „głaskać, pieścić” – drugą osobę, kotka, pieska, w szerokim neutralnym sensie. Co prawda słownik Wam tego nie powie, ale w codziennym życiu zdarza się, że właśnie to słówko jest używane zamiast „sarılmak” (przytulić), „kucaklaşmak” (objąć) albo „okşamak” (pieścić).

„Sevmek” nie należy mylić z „sevişmek” czyli… „kochać się” – w fizycznym sensie :)

Yar i Şiir

Wyższa szkoła jazdy. „Yar” to „połówka”, dopełnienie. Jak poczuć, że wymawiamy je odpowiednio? Wydobywszy to słówko (czytamy: jar) gdzieś głęboko z trzewi, powinniśmy mieć w oczach łzy wzruszenia :) „Yar” pojawia się w wielu miłosnych wierszach, takich tekstach-gotowcach. Bo „Şiir” to wiersz (czytaj: sziir). Turcy w ogóle bardzo lubią sobie takie gotowce wysyłać. Są wrażliwi na poezję, piękne zestawy słów. Nie muszą to być słowa autorstwa znanego poety, ważne żeby dobrze brzmiało, pieściło ucho, jak wiecie zapewne z moich językowych wpisów, Turcy po prostu lubią słuchać języka dla samej przyjemności delektowania się jego brzmieniem. Myślę, że ta namiętność przyszła z kultury arabskiej. Arabowie takie klimaty mają opanowane do perfekcji.

W internecie mnóstwo jest stron zawierających romantyczne teksty na każdą okazję, które możemy potem wrzucić na swój profil na Facebooku albo Instagramie… są też filmiki, a dokładniej czytana poezja z podkładem muzycznym.
Podczas mojego pierwszego sezonu w Turcji byłam nawet na takim wieczorku. Nie znałam jeszcze tureckiego poza podstawowymi słówkami, a koledzy z pracy zaprosili kilkoro z nas, obcokrajowców do jakiejś podłej kawiarni na czytanie poezji. Wyobraźcie sobie 30-40 młodych facetów w białych koszulach, prosto z pracy, totalnie skupionych, wyciszonych. Szklaneczki czaju porozstawiane tu i tam, światła przygaszone. Z magnetofonu leciał podkład muzyczny, ktoś podgrywał na sazie, a jeden z chłopaków deklamował wiersze.
O rany.
Nic nie rozumiałam, ale było to mocne doświadczenie.

Vucut dili

Nie omieszkałam dodać tego pojęcia do dzisiejszego zestawienia, ze specjalnym prztyczkiem w nos do tych, co od języka mówionego preferują… no właśnie… „język ciała” („Vucut” – ciało, „dil” – język). Obserwując niektóre związki wakacyjne, związki mieszane, związki kurortowe wreszcie, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że większość komunikacji odbywa się w nich właśnie w ten sposób, zamiast klasycznego dialogu. Nie byłoby w tym nic dziwnego i zastanawiającego, gdyby nie fakt, że widziałam wiele par, które w ten sposób porozumiewają się także po latach wspólnego życia!
Co prawda K.P. uważa, że taki związek ma wiele zalet – sam wspomina z rozrzewnieniem czasy, kiedy gorzej mówiłam po turecku. Wtedy bowiem to on głównie mówił, a ja słuchałam…. teraz, po prawie 9 latach jest dokładnie odwrotnie :)


Bonus: Miłosne wiersze

Na koniec bonus. Przykład walentynkowych wierszyków. Możecie wkleić i wysłać ukochanej / ukochanemu (w tureckich czasownikach nie ma rozróżnienia płci, więc można zastosować i do chłopca i do dziewczynki). Ciekawe, jak zareagują :)
Więcej znajdziecie tu (źródło).

Najpierw wierszyk dla miłości niespełnionej:

Seni yıldızlara benzetiyorum onlar kadar uzak onlar kadar erişilmezsin ama bir farkın var onlar bin tane sen bir tanesin. Sevgililer günün kutlu olsun.

Tłumaczenie: Przypominasz gwiazdy, jesteś tak daleka, tak nieosiągalna jak one, z jedną różnicą. Ich jest tysiąc, Ty jesteś jedna. Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Zakochanych.

Teraz wierszyk dla miłości spełnionej:

Gözlerin nehir kirpiklerin köprü olsa, ben üzerinden geçerken ipler kopsa ve düştüğüm yer dudakların olsa. Sevgililer gününde bir öpücük borçlusun bana.

Tłumaczenie: Ach, gdyby twoje oczy były rzeką, a rzęsy mostem, który urwałby się kiedy ja przechodziłbym po nim, spadłbym wprost na twoje usta. Na Dzień Zakochanych jesteś mi winna pocałunek.

I na koniec wierszyk dla miłości bardzo spełnionej:

Üşüyor musun? O zaman gel yanıma! O kadar yaktın ki canımı, üşümezsin bir daha. Sevgililer günün kutlu olsun bir daha..

Tłumaczenie: Zmarzłaś? W takim razie choć do mnie! Tak mnie rozpaliłaś, że już nigdy nie zmarzniesz. Jeszcze raz życzę Ci pięknego Dnia Zakochanych.

Ojej, jak to brzmi po polsku :)
Tak… kiczowato do potęgi!
Niestety w tureckim nie ma odpowiednika słówka „kicz”.
To by wiele wyjaśniało, jak sądzicie? :)