Drogi Czytelniku!

Poniższe słowa piszę ja. Ja, czyli ten blog. Tur-tur Blog. Agatowe oczko w głowie, ukochane dziecko, jedno z największych uzależnień i sprawca wielkiego zamieszania w Agatowym życiu.

Dobrze mnie znacie, ale nie omieszkałem się jeszcze raz przedstawić, raz, że jestem trochę egocentrykiem (przekazała mi to w genach moja twórczyni), dwa, że mam okazję, bo Agata dała mi dzisiaj głos, a to zdarza się po raz pierwszy :)

Pewnie wiecie że jest teraz w Polsce, pojechała na początku grudnia i nadal nie wróciła do Turcji. Z tego co wiem od niej samej, czas upływa jej miło na staniu w kolejkach do urzędów, lekarzy, ewentualnie do kas supermarketów w okresie świątecznym. Zamiast planowanego przez nią odpoczynku jest gonitwa i borykanie się z przyziemnymi problemami. Plus to spotkania z rodziną i przyjaciółmi i nagrywanie wersji audiobookowej książki (chyba Wam jeszcze nie zdradzała..?)

Jednak nie dalej jak dzisiaj mówiła mi, że już chętnie poleciałaby do Turcji, jednak niestety – nie wszystko ma jeszcze, jak to się mówi, „ogarnięte”.
Powiedziała przy okazji, że jakby tego było mało, pogoda nie dopisuje, i zamiast białego romantycznego puchu za którym tęskniła, za oknem i na butach ma tylko błotnistą chlapę.
Cóż, jak jej odpowiedziałem, life is brutal.

Z tego też powodu Agata odwiesiła na kołek kręcenie youtube’owych filmików i trochę zmniejszyła się jej aktywność blogowa. Jak za oknem plucha, to jakoś tak się trudno o Turcji pisze albo gada, w pełni ją rozumiem. Wróci, to nadrobi :)

W międzyczasie dała mi niezłe zadanie – zrobić podsumowanie jej blogowego roku 2017. Zadanie dumne po pierwsze, bo przecież trochę o mnie, po drugie, bo w ubiegłym roku na blogu działo się dużo rzeczy fajnych, ciekawych, a i do grona Czytelników dołączyło sporo nowych osób. Serce rośnie i miło się jakoś robi :)

Blogowe podsumowanie roku

W tym roku światło ujrzało aż 56 wpisów blogowych. Możecie sobie je przejrzeć w archiwum (o tutaj: https://www.tur-tur.pl/archiwum/). Oj działo się! Statystyki podają, że nasze skromne progi blogowe odwiedziło w 2017 roku 123 tysiące osób, czyli aż 57% więcej niż w ubiegłym roku! Prawie połowa czytała wpisy z komórek i tabletów, co skłania do refleksji. Chyba muszę Agatę namówić na zmianę szaty graficznej bloga, co by jeszcze wygodniej Wam było.

Ponieważ sam (w przeciwieństwie do Szanownej Autorki) lubię liczby i wskaźniki, postanowiłem sprawdzić najbardziej popularne w 2017 roku wpisy blogowe.

Oto one, hity 2017:

1. Podstawy tureckiego, wrzesień 2007 roku, 11 562 wyświetleń w ubiegłym roku
2. Turecka lista zakupów, maj 2014, 10 103 wyświetleń
3. Tureckie seriale o jednej porze, styczeń 2017, 8 603 wyświetleń
4. Wakacje w Turcji, poradnik dla bardzo początkujących, maj 2017, 8 172 wyświetlenia
5. O najpiękniejszych Turczynkach, grudzień 2014, 7 226 wyświetleń
6. Co robić, jak w Alanyi jest zima, grudzień 2014, 6 795 wyświetleń
7. Nie przyjeżdżaj do Turcji w tym roku (albo wcale), lipiec 2017, 6 306 wyświetleń
8. Tureckie hity lato 2016, wrzesień 2016, 5 856 wyświetleń
9. Cudowni chłopcy – poradnik dla turystek, czerwiec 2007, 5136 wyświetleń
10. Jak się ma chłopaka Turka, styczeń 2008 (jeszcze przed epoką Króla Pomarańczy, kto by pomyślał!), 4 762 wyświetleń

Klepiąc Wam tutaj te liczby dochodzę do wniosku, że potwierdza się to, co ludzkość wie od wieków. Najlepiej „chodliwymi” tematami są piękne kobiety, leniuchowanie na urlopie, seriale i oczywiście faceci  :)

Powyżej brałem pod uwagę wszystkie wpisy powstałe w ciągu niemal 13-letniej historii bloga (Co?! Jestem już aż tak stary?!), więc niektóre to już prawdziwe dinozaury, prehistoria i artykuły w stylu, który wielu osobom jest już kompletnie obcy. Ach, te czasy, kiedy notki blogowe pisało się codziennie, nie można było dodawać zdjęć ani filmów, bardziej miało to wszystko charakter dziennika – kilka zdań gdzieś na kolanie przed wyjściem do pracy. Ech… :)

Osobna lista zatem dotyczy tylko 2017 roku, czyli wpisów, które Agata napisała w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Jakie cieszyły się największą popularnością?

Oto Złota Dziesiątka powstała w 2017:

1. Tureckie seriale o jednej porze – styczeń
2. Wakacje w Turcji – poradnik dla początkujących – maj
3. Nie przyjeżdżaj do Turcji w tym roku (albo wcale) – 11 powodów – lipiec
4. Kapadocja – dlaczego musisz ją odwiedzić chociaż raz w życiu – lipiec
5. Zrozumieć Turka – 10 kulturowych nieporozumień – lipiec
6. Co zabrać na tureckie wakacje? Jak spakować walizkę – sierpień
7. Tureckie seriale a życie w Turcji – prawda a fikcja – sierpień
8. Z okazji Dnia Kobiet słuszna porcja tureckich mężczyzn – marzec
9. Ślub w Turcji – jak zostałam Królową Pomarańczy – sierpień
10. O tureckim podejściu do psów i kotów – styczeń

Zwróćcie uwagę na fakt, że spora część hitowych tekstów powstała w lipcu i sierpniu. Przypadek? Nie sądzę. Ale nie uprzedzajmy faktów ;)

Co Wam tu jeszcze ciekawego napisać…

Inne kolumny statystyk mówią, że 85% Czytelników wchodzi na bloga wprost z Facebooka. Dalszy w kolejce jest Youtube, czyli kanał filmowy Tur-tur, który na całego został rozkręcony dopiero jesienią ubiegłego roku. A na końcu Instagram, gdzie wrzucane są po prostu ładne tureckie (i nie tylko) foty.

Powiem Wam jak to było z tym kanałem Youtube: Agata od dłuższego czasu chciała zrobić serię „gadanych” filmików, ale najpierw brakowało jej odwagi, a potem czasu. Dopiero jesienią wystarczyło jednego i drugiego – i zaskoczyło! W tajemnicy powiem Wam (ale nie wygadajcie jej, że to zdradziłem!) – to dopiero początek ;)

Jej gadanina chyba jest do rzeczy, skoro kiedy wrzucała pierwszy filmik z serii „Turcja w 5 minut” miała jedynie 300 subskrybentów. Rok zakończyła z prawie 800 subskrypcjami na koncie! Taki wzrost, to ja rozumiem! Oczywiście do Youtube’owych gigantów jej daleko, ale może i to lepiej. Więcej sławy to więcej hejtu, a hejt to zło :)

A oto lista pięciu najpopularniejszych w 2017 roku filmików:

  1. Moje tureckie zakupy – 5 759 wyświetlenia w 2017 roku
  2. Co myślą o nas Turcy – 5 432
  3. Strój kobiet w Turcji. Jak się ubierają? – 2 390
  4. Marcowy Stambuł – 2 640
  5. Język turecki – co to w ogóle za język?! – 2 019

Ale inne filmiki depczą im po piętach ;)


A teraz trochę prywaty. Wydusiłem z Szanownej Autorki listę postanowień na Nowy Rok. Wiem że ma taką listę (zawsze ma!), ale nie byłem pewien, czy chce się nią dzielić. Namówiłem ją jednak – w końcu z blogiem jest jak z nałogiem. Kiedy publicznie przyznamy się, że postanawiamy coś zmienić, to lepiej działa :)

Oto zatem kilka uwag nakreślonych ręką Autorki:


To był dobry rok. Chociaż w niektórych aspektach życia było kiepsko, innymi można było nadrobić z nawiązką. Nie było egzotycznych podróży, ale były zwyczajnie piękne i słoneczne dni, przyjemne spacery i delektowanie się chwilą. Był ślub, który okazał się taką kropką nad „i”. Dużo pysznego jedzenia produkcji mojej i cudzej, spotkań z przyjaciółmi, bliscy odwiedzający Turcję, ciekawe rozmowy, dobre książki. Sporo jogi. Były tureckie góry, bajeczne jezioro Salda, które naładowało mnie energią, twórcze pobyty w Stambule, współpraca z ekipą filmową, co chętnie bym powtórzyła, nowe wyzwania na blogu, sporo dobrych zdjęć wykonanych w ramach portretowych sesji i pierwsze 300 złotych zarobionych na reklamach na blogu (ha, ha!). Było pokonywanie barier, ograniczeń i rozwijanie moich nowych umiejętności. Działo się, oj działo!

5 wniosków osobistych na rok 2018

Więcej „reala” zamiast „wirtuala”

Wiele z nas ma poczucie, że musi wszędzie być, o wszystkim wiedzieć. Mnie to od jakiegoś czasu przytłacza, trudno z tym nadążyć, wydaje się że ‚trzeba’ być na bieżąco, szczególnie jak się jest blogerem. Faktycznie to… tylko konsumuje się informacje, zaraz je zapomina. I nie starcza czasu na tworzenie, na własne przemyślenia i wnioski, na zwykły relaks bez telefonu w ręce. Aby to co się tworzy miało wyższą jakość, po prostu trzeba ograniczyć obecność w „wirtualnym świecie”, postawić jakieś granice. I to jest pierwsze z moich postanowień.

Nie ma ludzi niezastąpionych

Wiecie jak to jest z pasjami. Turystyka była przez lata moją pasją, zatraciłam się w niej całkowicie. W ostatnich latach pracowałam „na dwa etaty” (czasem myślę, że może i nawet trzy). Przyzwyczaiłam do tego zarówno siebie jak i swoje otoczenie, na którym już nie robi wrażenia moje nieustanne podłączenie do sieci, sprawdzanie poczty i telefonu, odpowiadanie na wiadomości o niemal każdej porze dnia i nocy.

Przez to zapomniałam trochę o tym, że nikt nie jest zastąpiony, i że człowiek ma określone zapasy sił i środków, że się zużywa, a i może coś traci. Mój cel na ten rok to sprawdzić, czy nie jestem niezastąpiona. Wiem, że odpowiedź będzie pozytywna. Każdego da się zastąpić. Nie można opierać wszystkiego tylko na sobie, czasem trzeba dać sobie wytchnienie. Im dłużej pracuję w branży turystycznej tym częściej widzę, że pracę ludzi „niezastąpionych” spokojnie mogą wykonywać inni a i mogą to robić lepiej, bardziej efektywnie. Radzę wszystkim „pracoholikom” zastanowić się też nad sposobem w jaki pracują. Może czasem po prostu szkoda cennego czasu na zapracowywanie się po uszy?

Znajdź swoją misję i ją realizuj

W tym roku wykrystalizowało się to, co jest moją misją. Brzmi to szumnie, ale nic na to nie poradzę :) Misją jest pomaganie innym ludziom poznawać inne kultury, w tym wypadku – Turcję, bo akurat tu rzucił mnie los. Przybliżanie, oswajanie, pokazywanie, że ludzie są wszędzie tacy sami. Mają swoje plusy i minusy. Misją jest pielęgnowanie tolerancji i różnorodności, bo to dzięki nim życie jest ciekawe. Nie ocenianie, tylko czerpanie z inności, inspirowanie się nią, „bogacenie się” poprzez kontakt z nią.

Zrozumiałam w ubiegłym roku, że to tak naprawdę obojętnie, jak moją misję będę realizować. Czy poprzez prowadzenie bloga, czy nagrywanie podcastu, kręcenie filmików, wywiady w prasie czy prowadzenie biura podróży. Ideą jest pokazywanie tej inności i tego, że nie jest taka straszna, jak ją malują. Inność nie jest groźna, groźni możemy być jedynie my sami.

Pisz, pisz, napisz kolejną książkę!

Najpopularniejsze pytanie od Czytelników dotyczące bloga w roku 2017? „Kiedy druga książka?” A mówią, że Polacy książek nie czytają… :)
Obiecywałam sobie i innym już dawno, jednak w tym roku nie ma odwołania. To będzie Rok Drugiej Książki. Jest już koncept, coś tam dociera się w głowie. Pisanie jest w mojej krwi, tylko że mocno je zaniedbałam spalając się w pracy i czasie wolnym, będąc online 20 godzin na dobę. Trzeba zwolnić po to, by zrobić miejsce na nowe doświadczenia, nowe rzeczy, nowe przygody i dawne pasje.

Jeść słodycze tylko raz w tygodniu

Zainspirowana przez moją przyjaciółkę postanowiłam pójść jej tropem i dogadzać sobie tylko raz w tygodniu. Od dwóch już lat staram się dbać o siebie: lepiej żyć, lepiej jeść – chociaż czasem średnio mi to wychodzi. Wystarczyło jednak by odkryć, że organizm to niesamowity mechanizm, w którym „wszystko” wpływa na „wszystko”. Lepsze odżywianie to lepsza forma, więcej energii, świetne pomysły, i większy spokój. Kolejne doświadczenia z dietą Dąbrowskiej i zdrowym jedzeniem (pisałam kiedyś na blogu) dużo mnie nauczyły, wzmocniły charakter i przygotowały do kolejnych zmian w moim życiu.


Tyle od Szanownej Autorki. Myślę, że napisała całkiem do rzeczy, chociaż ja osobiście będę mocno jej pilnował, aby nie zwalniała tempa publikacji na blogu :) Myślę że ona, podobnie jak wielu z nas, działa na baterie słoneczne. Ładuje pomysły i życiową energię wtedy, kiedy jest słońce i błękitne niebo. Im więcej słońca, tym więcej pomysłów!

Tego – w jej imieniu i swoim – sobie i Wam życzę. Dużo słońca, dużo pomysłów i dużo życiowego spełnienia. I mam na koniec do Was prośbę. Napiszcie w komentarzach, które blogowe wpisy z ubiegłego roku najbardziej się Wam podobały. Albo który filmik. Niekoniecznie z powyższej listy hiciorów. Może coś innego?

Albo… o czym chcielibyście poczytać w Nowym Roku?

Piszcie. Dziewucha się ucieszy :)

Przydatny tekst? Kliknij w poniższy obrazek by postawić mi kawę ;)

paypal